joanna erbel: Dla kogo ta zmiana społeczna przez kulturę?

W drugi weekend września odbył się we Wrocławiu Europejskich Kongres Kultury. Tematem przewodnim była sztuka dla zmiany społecznej (Art for Social Change). Zaangażowany lewicujący temat oburzył przedstawicieli prawicy, zwłaszcza, że na Kongres nie zaproszono prawicowych intelektualistów. Zapowiadało się nie tylko wielkie i huczne, ale również ważne wydarzenie, które dokonałoby diagnozy obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej i dałoby intelektualną podbudowę do myślenia o sztuce jako jednym z narzędzi zmiany społecznej. Pokazałoby, na przykład, w jaki sposób za pomocą programów kulturalnych zniwelować różnice w kapitale społecznym mieszkanek i mieszkańców Europy. Jaki jest potencjał i ograniczenia tego typu działań? Dlaczego sztuka krytyczna może być traktowana jako źródło wiedzy o świecie, również istotne do diagnozy socjologicznej? Jaki wpływ na życie miast i jego mieszkanek oraz mieszkańców miało startowanie do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016?

Jednak tak się nie stało. Europejski Kongres Kultury bardziej niż kongresem był dobrze zorganizowanym festiwalem sztuk oraz idei. Było tam wszystko: wielcy intelektualiści, znane filozofki, krytyczni artyści, oraz wiele innych społecznie zaangażowanych osób. Brakowało jednak pogłębionej diagnozy, a jeszcze bardziej konkluzji i postulatów. Jak pisał Sławomir Sierakowski na pierwszej stronie „Kuriera Kultura”: „Niedawnym kongresom zawdzięczamy parytety i podpisaną przez premiera deklarację wydania 1 procenta budżetowych pieniędzy na kulturę. Na Europejskim Kongresie Kultury rozsądnie postanowiono nic nie uchwalać ani nie podpisywać” [Sierakowski, 1]. Sztuka krytyczna była tematem debat, ale jak pisze Magda Szcześniak ich dynamika pokazywała, że celem było raczej pokazanie różnorodności stanowisk, które mogą współistnieć, niż agonistyczna debata nastawiona na zmianę społeczną.

Podczas kongresu miejscem przeznaczonym na sztukę krytyczną i komentowanie rzeczywistości społecznej był Emergency Room. Ten kuratorski projekt Thierrego Geoyffroya opierał się na tworzeniu tymczasowej przestrzeni wystawienniczej, w której zaproszone artystki i artyści mieli komentować na bieżąco otaczającą ich rzeczywistość. W większości były to komentarze do pierwszych stron gazet. Czasami zabawne – jak symbolizujący głód w Somalii, widelec wbity w ścianę, pochodzący z hostelu, w którym mieszkali artyści; częściej jednak naiwne. Nagromadzenie prac, a pod koniec nawet pewne zabałaganienie pawilonu sprawiało, że nawet te lepsze, znikały w ogólnym bałaganie. Wygląd i przekaz Emergency Room był potwierdzeniem tezy wygłoszonej przez Krzysztofa Wodiczko podczas jednego z kongresowych paneli, że zdobywanie narzędzi do poznawania rzeczywistości społecznej jest ważniejsze od skupiania się na wykładaniu i promowaniu „sztuki krytycznej”.

Nie oznacza to, że podczas Kongresu nie było prac ani wydarzeń krytycznie komentujących kontekst społeczny. Pojawiały się, jakby na marginesie wielkich wydarzeń i ogólnego poczucia samozadowolenia. Szczególnie ciekawe były te dotyczące miejsca, w którym odbywał się Kongres. Rozumianego zarówno jako kompleks wokół Hali Stulecia, jak i sam Wrocław. Najbardziej spektakularną z nich była praca Mirosława Bałki „Wege zur Behandlung von Schmerzen” – ustawiona w Pawilonie Czterech Kopuł ogromna fontanna, z której wytryskiwała czarna woda. Bałka komentując swoją pracę mówił między innymi o bólu, jaki sprawiało zwiedzanie przestrzeni sypiącego się Pawilonu Czterech Kopuł, kontrastującego z obecną obok multimedialną fontanną na Pergolii przy Hali Stulecia. Bałka krytycznie odnosił się do polityki prezydenta miasta, który znacznie chętniej wydaje 20 milionów złotych na spektakularne widowisko wodne, niż na odnowienie zabytkowych pawilonów wystawowych, które mogłyby być przestrzenią dla kultury. O tym, że są bardzo przyjazne i funkcjonalne, można było przekonać się podczas Kongresu. Klub Festiwalowy umieszczony w Pawilonie Czterech Kopuł był przez czas trwania Kongresu żywym miejscem spotkań, imprez i rozmów kuluarowych.

Bałka nie był jedyną osobą podważającą zasadność inwestowania w fontannę. W czasie Kongresu można było również spotkać aktywistki, przedstawicielki Stowarzyszenia Akcja Park Szczytnicki. Przemykały pomiędzy budynkami, do których nie można było wejść bez identyfikatora i zachęcały gości Kongresu do zapoznania się z roznoszoną przez nie ulotką. Akcja Park Szczytnicki jest oficjalnym Opiekunem Społecznym Parku Szczytnickiego, na terenie którego znajduje się nie tylko fontanna, ale również cały kompleks Parku Szczytnickiego wraz z Halą Stulecia, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Stowarzyszenie od kilku lat protestuje przeciwko działaniom degradującym Park Szczytnicki – wybudowaniu fontanny, dzikim wycinkom zabytkowego drzewostanu, niszczeniu obiektów małej architektury oraz projektowi przeprowadzenia przez tereny kompleksu UNESCO czteropasmowej trasy tranzytowej, będącej przedłużeniem śródmiejskiej obwodnicy Wrocławia pod nazwą „Most Wschodni”. Apele stowarzyszenia są ignorowane zarówno przez prezydenta, Rafała Dutkiewicza, jak i ministra kultury, Bohdana Zdrojewskiego. Aktywistki podkreślały, że ironią byłoby, gdyby przez szkodliwe działania władz miasta i obojętność Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wrocław, który uzyskał tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, utracił status UNESCO.

Christian Costa, "Where Have the Money Gone?", fot. J. Erbel

Na fasadowość działań władz miasta wskazywał również Christian Costa w pracy „Where Have the Money Gone” stworzonej na potrzeby Emergency Room. Costa wybrał się na spacer po Wrocławiu, żeby sprawdzić jak wyglądają wnętrza kamienic, które od zewnątrz wyglądają na odremontowane. Wynik mini śledztwa pokazał realia rewitalizacji „po polsku”. Za pięknymi odmalowanymi frontami kryły się odrapane fasady i zaniedbane podwórka. Fatalnym stanem mieszkań zajmowanych przez biedniejsze grupy społeczne zajęli się również Wojciech Duda i Rafał Jakubowicz. W swojej pracy „Melting clocks’ hotel” przypomnieli, że jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku budynków, które pełnią rolę tak zwanych „hoteli socjalnych”. Praca Dudy i Jakubowicza składa się z dwóch części: zegara roztopionego podczas pożaru w jednym z mieszkań po wybuchu butli gazowej oraz filmu dokumentalnego będącego zapisem rozmów z mieszkankami i mieszkańcami hotelu socjalnego przy ulicy Mieleckiej we Wrocławiu. Zegar nawiązuje do jednej z ikon surrealizmu – „Uporczywości pamięci”, zwanej też „Miękkimi Zegarami”, Salvadora Dali („La persistencia de la memoria”). Przestrzenny gadżet powtarzający formę z obrazu Dalego „Profil Czasu” znajduje się w centrum handlowym Arkady. Odnosi się również do zegara ściennego, będącego ważnym elementem kolejnych odsłon Emergency Room.

Wojciech Duda i Rafał Jakubowicz, "Melting Clocks' Hotel", fot. J. Erbel

Mieszkanki i mieszkańcy hotelu trafili tam z różnych powodów. Wielu z nich wykwaterowano z wcześniej zajmowanych lokali komunalnych ze względu na to, że zalegali z czynszem. Jak podkreślają w opisie projektu Duda i Jakubowicz, warunki w hotelach socjalnych są trudne do życia, nie tylko ze względu na kłopotliwych współlokatorów, ale również ze względu na fatalny stan budynków. „We wrocławskich «hotelach socjalnych» mieszka półtora tysiąca osób. Rodziny z dziećmi, starsi oraz niepełnosprawni, byli więźniowie, którzy na wolności nie mieli się gdzie podziać, a także osoby uzależnione od alkoholu; żyją wspólnie, w skrajnie trudnych warunkach. Budynki nie remontowane od wielu lat są w katastrofalnym stanie technicznym i nie spełniają żadnych norm (w 2009 roku, w pożarze podobnego «hotelu socjalnego» w Kamieniu Pomorskim zginęły 23 osoby)”. Film, po prezentacji w Emergency Room zostanie pokazany również na poznańskim Rozbracie, jako jeden z głosów w dyskusji przeciwko obecnej polityce władz Poznania, niewrażliwych na los biedniejszych lokatorów.

 [vimeo http://vimeo.com/29068897]

Kwestia mieszkaniowa została również podjęta w czasie spektaklu Michała Kmiecika, „Karabiny Pana Youdego. Dobry Człowiek z Hubei”, który można było obejrzeć podczas Kongresu w House of Change, tymczasowej świetlicy Krytyki Politycznej. Spektakl opowiada o mechanizmach działania gospodarki kapitalistycznej nastawionej na traktowanie gruntu miejskiego i nieruchomości jako jednego z ważnych obszarów inwestycji, często kosztem mieszkających tam osób. Rozpoczyna się monologiem Yanga Youdego, rolnika z prowincji Hubei w Chinach granego przez Wiesława Cichego, aktora Teatru Polskiego we Wrocławiu. Ziemia Youdego, na której leżało jego pole została wciągnięta w obręb miasta. Najpierw rolnik został zmuszony do odsprzedania części gruntu, a następnie po serii pobić i szykanów, jak jego sąsiedzi wyrzucony wraz z rodziną ze swojego domu. Następnie narracja przenosi się do Wrocławia i już nie aktorzy, ale członkinie i członkowie Stowarzyszenia Akcja Lokatorska, opowiadają o realiach życia w kamienicach komunalnych. O walce z eksmisjami, problemach lokalowych, braku wsparcia ze strony władz oraz oddolnych działaniach takich jak Autorskie Centrum Integracji Pozytywka. Kmiecik pokazuje, że mechanizmy w miastach kapitalistycznych są podobne: ofiarami dynamicznie rozwijających się miast nastawionych na akumulację kapitału padają najbiedniejsi. Rzadko kiedy mają możliwość korzystania z wielkomiejskiego życia i brania udziału w życiu kulturalnym. W tym w Europejskim Kongresie Kultury.

Wykluczenie biedniejszych grup społecznych i pomijanie najbardziej zaniedbanych obszarów miasta w procesach rewitalizacji to jeden z tematów, który kładł się cieniem na obchodach Europejskiego Kongresu Kultury. I kazał ponownie zadać pytanie, o jaką zmianę społeczną chodzi w przypadku promowanej kultury? Czy zwiększenie oferty kulturalnej dla klasy średniej i wypromowanie miasta? Czy również polepszenie warunków życia osób zagrożonych eksmisjami, lokatorek i lokatorów hoteli socjalnych? To pytanie będzie powracać przez kolejne lata, zwłaszcza w kontekście Wrocławia, który zyskał tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Źródła:

Sławomir Sierakowski, „Kurier Kultura” nr 2 (Krytyka Polityczna, Europejski Kongres Kultury), 8-11 września 2011, s. 1.

___

joanna erbel – socjolożka, fotografka, doktorantka Instytutu Socjologii UW, pisze doktorat o roli aktorów nie-ludzkich w przestrzeni miejskiej, członkini zespołu Krytyki Politycznej, współzałożycielka Stowarzyszenia Duopolis.

 
0 komentarzy do tekstu “joanna erbel: Dla kogo ta zmiana społeczna przez kulturę?”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: