agata zborowska: intro modowe

Obraz 601

12 kwietnia w „Wysokich Obcasach” ukazała się rozmowa Joanny Bojańczyk z autorką bloga faszynfromraszyn.pl. Anonimowa blogerka opowiada o swoim „portalu, stworzonym bez większej misji społecznej”, na którym pokazuje i piętnuje bezguście, kicz i modowe nieudacznictwo. Wykorzystując zdjęcia – m.in. z ulicy, środków transportu i galerii handlowych – wykonane przez siebie oraz nadesłane przez fanów bloga, nie tyle wyśmiewa brak stylu, ile „pokazuje rzeczywistość”. Podpisy umieszczone pod każdym zdjęciem, które często są jedynym wyjaśnieniem tego, co konkretnie autorka uważa za nietakt, stanowią „pełnoprawną i nieodłączną częścią bloga”, podobnie jak kąśliwe komentarze fanów, obśmiewających kolejne stylizacje. Blog pod wieloma względami jest więc różnorodną i mętną mieszanką – nie wiemy skąd zdjęcia pochodzą, kiedy zostały wykonane i w jakim celu. Reprodukowane przeważnie w niskiej rozdzielczości, nierzadko wyglądają jak znalezione w sieci, wyrwane z kontekstu i umieszczone w nowym.

Według autorki centralne miejsce na blogu zajmują osoby „które dążą do tego, by wyglądać modnie, ale im się nie udaje”. Wybierają często podróbki znanych marek, jak na przykład klasyczną kratę Burberry, czy też elementy ubioru, które już wyszły z mody, np. spiczaste noski butów. Autorka sugeruje, że bohaterowie jej bloga to „ofiary konsumpcji, które bezmyślnie podążają za trendami i są całkowicie pozbawione krytycyzmu”. Materiał na blogu nasuwa jednak skrajnie odmienne wnioski – osoby te nie tyle gonią za trendami, ile wyraźnie za nimi nie nadążają. Z jednej strony twórczyni bloga broni się przed zarzutem fotografowania ludzi o niższym statusie majątkowym, z drugiej – szybko dodaje, że najlepszym łowiskiem kolejnych modowych wpadek jest Praga, a w tym okolice Dworca Wileńskiego. Autorka tym samym utwierdza stereotyp biednej, niewykształconej prawej strony Warszawy, jako „kolebki złego gustu”.

Na wywiad zareagowała Aleksandra Bilewicz, publikując na stronie internetowej czasopisma „Nowe Peryferie” „List do »Wysokich obcasów«”, który do tej pory pozostaje bez odpowiedzi. Jak słusznie zauważa Bilewicz tym, co generuje kolejne odsłony bloga jest „forma klasowego resentymentu – słabo zawoalowane wyśmiewanie się z osób o niższym statusie społeczno-ekonomicznym oraz mniejszym kapitale kulturowym”. Zgodnie z opisanym kluczem brak czasu i energii na wymyślanie kolejnych stylizacji, które uwzględniałyby odpowiedni dobór kolorów, wzorów i proporcji, brały pod uwagę najważniejsze tendencje w modzie, jak choćby tę o niedobieraniu koloru torebki do butów, autorka bloga „Faszyn…” określa jako „biedę umysłu”, w odróżnieniu od tej materialnej. W ten sposób według tropicielki złego gustu dobry wygląd staje się naszym „społecznym obowiązkiem” i kryterium oceny niezależnym od grubości portfela.

Z okazji ostatniego tygodnia mody w Łodzi (17-21.04.2013) wrócił temat dobrego smaku bynajmniej nie w kontekście prezentowanych kolekcji, ale publiczności, dla której „to wyśmienita okazja by pokazać swój wyjątkowy styl” (VU MAG). Moda uliczna, zawdzięczająca swoją popularność blogosferze, po raz kolejny została poddana krytyce. Brak smaku, wyczucia i znajomości najnowszych tendencji, to tylko niektóre błędy wytykane uczestniczkom i uczestnikom, chętnie pozującym przed obiektywem aparatu. „Przebierańcy” i „klauni” to najczęstsze określenia. Wśród komentarzy pod artykułem „Modni za bardzo” i serią zdjęć na portalu VU MAG pojawiły się różne interpretacje nietrafionych stylizacji. Jedni zwracają uwagę na dziedzictwo komunizmu, zacofanie Polski i konieczność dogonienia światowych tygodni mody, inni łączą zły gust ze statusem materialnym uczestników łódzkiego tygodnia: „Czemu, niektórym z PL wydaje się, że kontrowersyjnie to znaczy ze śmietnika. By być Anna dello Russo trzeba nosić Chanel”. Komentator o nicku „Anglik z Kołomyi” zręcznie podsumowuje: „Faszyn Łyk = Faszyn From Raszyn”.

Dyskusja wokół dobrego smaku, a właściwie jego braku, skupiona na ubiorze i sposobach jego noszenia, nasuwa wiele pytań związanych z procesem społecznej dystynkcji, kwestiami tożsamościowymi czy samym medium internetu, dzięki któremu nawet bez (bądź wbrew) własnej woli możemy stać się widoczni. To tylko kilka powodów, dla których warto dyskutować o roli i znaczeniu mody i ubioru w naszym codziennym życiu. W modowej odsłonie „małej kultury współczesnej” autorki analizując różne aspekty mody i ubioru, odpowiadają na niektóre z tych pytań. Jagna Jaworowska zastanawia się nad materialno-sensualnym wymiarem ubrań i analizuje relację „wyglądu” i „czucia”, która stanowi podstawę dokonywanych przez nas w przymierzalni wyborów. Karolina Sulej opowiada o czarnym dandyzmie, praktyce przebierania się i walce o własną tożsamość. Klaudia Rachubińska i redaktorka odsłony przyglądają się zjawisku dekonstrukcji w modzie. Klaudia opisuje twórczość Maison Martin Margiela w perspektywie temporalności i cielesności, ja zaś zastanawiam się nad zasadnością użycia języka dekonstrukcji w analizie mody.

Zapraszamy do czytania i komentowania (oraz zapoznania się z najnowszym CFP)!

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: