jagna jaworowska: „ale jak się w tym czujesz?” – o materialno-sensualnym wymiarze ubrań

IMG_4770

Od dziesięciu minut stoję w ciasnej przebieralni i przyglądam się sobie w lustrze. Niby wszystko gra, ubranie mi się podoba, leży jak powinno, ale i tak ciągle lustruję je wzrokiem. To przybliżam się do swojego odbicia, to oddalam. Staję bokiem, tyłem. Próbuję zobaczyć ubranie z każdej strony, przeanalizować wszystkie zmarszczki na tkaninie. W końcu słyszę głos koleżanki: „Ale jak się w tym czujesz? Bo jeśli czujesz się źle, to nie będziesz tego nosić”.

Gdy zaczynamy analizować ubrania – czy w przebieralni, czy w ramach badań nauk społecznych – często zaskakująco łatwo zapominamy o „czuciu”. Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że pytanie „Jak się w tym czuję?” rywalizuje ciągle z pytaniem „Jak w tym wyglądam?”. Obraz i wizualność, wygląd, są z modą i ubiorem nierozerwalnie związane. Sesje zdjęciowe, fotografie modelek z wybiegów, zdjęcia „packshotowe”, czyli ujęcia pojedynczych ubrań – oto, co w dużym stopniu formuje dziś nasz sposób myślenia o stroju.

Koniec XIX i pierwsza połowa XX wieku to czas, gdy akcent w postrzeganiu ubioru przesuwa się w kierunku kategorii wizualnych. Z jednej strony rozwój prasy i filmu umożliwia coraz szybsze prezentowanie nowych projektów ubrań coraz większej grupie odbiorców (König 1979: 277). Z drugiej – wprowadzenie modeli przeznaczonych specjalnie do produkcji seryjnej (tzw. prêt-à-porter lub ready-to-wear) i doskonalenie metod fabrycznego wytwarzania odzieży, które przypada na okres lat 50.-70. XX wieku (Boucher 2006: 414), spowodowało, że szycie na miarę przestało być koniecznością. Wydaje się, że przymiarki u krawca czy własnoręczne wykonywanie ubrań na podstawie wykrojów w większym stopniu niż wizyty w sklepie skłaniają nas do myślenia o stroju w kategoriach wykraczających poza te wizualne. Takie sytuacje stanowią okazję do analizowania konstrukcji ubioru czy zastanawiania się nad cechami materiału wpływającymi na to, jak „pracuje” i co można z niego zrobić. Konfrontujemy się wtedy z materialnością ubrań w większym stopniu niż w przypadku kupowania gotowych t-shirtów czy spodni. Łatwiej nam zrozumieć jak konkretne rozwiązania w kroju czy wybór tkaniny przekłada się na wygląd kreacji. Prêt-à-porter sprzyja zatem zanikaniu powiązania pomiędzy wizualnym a materialno-sensualnym wymiarem stroju. Za zwieńczenie tego procesu można uznać sklepy on-line z odzieżą, w których decyzję o zakupie podejmujemy przede wszystkim na podstawie zdjęcia. Materialny wymiar ubrania staje się wtórny względem jego wyglądu.

Oczywiście oddzielenie „wyglądania” od „czucia” w przypadku konkretnych elementów stroju rzadko kiedy jest całkowite. Jeśli źle się w czymś czuję, będę w tym źle wyglądać; jeśli w czymś niedobrze wyglądam (lub przynajmniej gdy tak mi się zdaje), nie będę się w tym dobrze czuć. Sophie Woodward, brytyjska antropolożka zajmująca się kulturą materialną, rozwija koncepcję niepokoju powiązanego z procesem wybierania ubrań. Według Woodward ubieranie się, szczególnie gdy z jakichś powodów zamierzamy włożyć coś innego niż zazwyczaj, prowadzi do refleksyjnego mierzenia się z obrazem samych siebie. Autorka sprowadza to do pytania: „czy to mogę być ja?”. Jeśli odpowiedź według nas brzmi „nie”, nawet najwygodniejsze, najprzyjemniejsze w noszeniu ubranie zostanie odrzucone (Woodward 2005: 36).

Paradoksalnie ubrania odgrywają centralną rolę także w podtrzymywaniu obrazu samego/samej siebie jako osoby nieprzywiązującej wagi do stroju. W trakcie badań Woodward spotkała się z kobietami, które podkreślały, iż nie przejmują się ubiorem, lecz zarazem miały bardzo określone wyobrażenia dotyczące tego, co powinny nosić. Zamiast kupować pierwsze lepsze pasujące spodnie, na jakie trafią w sklepie, dbały, by wybrany przez nie model przypominał wyglądem te, które już mają w szafie. Niechęć do noszenia czegoś innego niż zazwyczaj powstrzymywała je także przed uczestniczeniem w niektórych sytuacjach, chociażby przed chodzeniem na przyjęcia (Woodward 2005: 27). Choć w teorii mogłyby przecież założyć wygodną kreację odpowiednio dopasowaną do ciała i przyjemną w dotyku, najwyraźniej czuły, że i tak nie zniwelowałoby to poczucia dyskomfortu związanego z wyglądaniem inaczej niż zwykle.

Choć „wygląd” i „czucie” są czasem nierozerwalnie związane, nie śpieszyłabym się jednak ze zrównywaniem refleksji „Jak się w tym czuję?” z „Jak w tym wyglądam?”. Łatwo wtedy przeoczyć to, że zadawane pytania odnoszą się do dwóch różnych wymiarów oddziaływania stroju. Ubiór, wraz z innymi rodzajami ozdób i modyfikacji składającymi się na „społeczną skórę” (Turner 2012: 486-504) takimi, jak makijaż, ułożenie włosów, tatuaże, to membrana pośrednicząca pomiędzy jednostką a tym, co zewnętrzne – czy to biologiczne, kulturowe czy społeczne. Strój jednocześnie zwraca się do wewnątrz, oddziałując na ciało, i na zewnątrz, wpływając na innych. Jest przesłoną, poprzez którą odbieramy świat, i poprzez którą świat odbiera nas. Choć może to zabrzmieć prozaicznie, trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że inaczej zimę zapamięta ktoś, komu ciągle przemakają buty, a inaczej osoba nosząca ocieplane wodoodporne trapery. Podobnie inaczej patrzy się na człowieka w czarnych skórzanych oficerkach, a inaczej na kogoś w jasnobłękitnych śniegowcach ozdobionych u góry różowym futerkiem i żółtymi pomponami.

Ważną różnicę pomiędzy „Jak się w tym czuję?” a „Jak w tym wyglądam?” stanowi stopień poczucia kontroli. W większości wypadków o wiele łatwiej kontrolować oddziaływanie ubrań na nas samych, niż to, jakie wrażenie wywrą one na otaczających nas ludziach. Łatwiej zauważyć, że jest nam za zimno i zmienić sweter na grubszy, niż zorientować się, że ktoś potraktował nas wrogo, bo odczytał nasz wygląd jako „niechlujny” lub „przesadzony”. Jak podkreśla chociażby Fred Davis, przedstawiciel tzw. drugiej szkoły chicagowskiej w badaniach społeczno-kulturowych, ubrania cechuje taki potencjał niejednoznaczności, że nawet gdy starannie dobierzemy każdy element naszego stroju, nigdy nie możemy być pewni, czy zostaniemy ocenieni tak, jak byśmy sobie życzyli (Davis 1994: 5-12). Do tego strój, jako ważna część „społecznej skóry”, to w wielu przypadkach pierwsza forma reprezentacji naszego Ja, z jaką stykają się inni. Nic dziwnego zatem, że często skupiamy się właśnie na oddziaływaniu ubrań na zewnątrz, a nie do wewnątrz. Można by te tezy podsumować ironicznie: kto przy zdrowych zmysłach przejmowałby się niewygodnymi spodniami, gdy te wygodne mogą zniechęcić do nas choćby miłość naszego życia lub potencjonalnego pracodawcę?

Popularność myślenia o stroju w kategoriach wizualnych, zrównywanie „czucia” z „wyglądaniem” oraz trudności w „okiełznaniu” oddziaływania ubrania na zewnątrz (w zestawianiu z relatywną łatwością kontrolowania wpływu odzieży do wewnątrz) sprawiają, że w ramach badań nad modą i strojem pytanie „Jak w tym wyglądam?” często wygrywa z refleksją „Jak się w tym czuję?”. Jednak w ostatniej dekadzie powoli na popularności zyskują dwa nurty, dzięki którym materialno-sensualny wymiar ubioru może zostać doceniony. Pierwsza z tych perspektyw wiąże się z koncepcją ucieleśnienia. Zwolennicy tej propozycji teoretycznej uznają ciało nie tyle za przedmiot, ale za medium, przez które odbieramy otaczający nasz świat. Co więcej, ciało pozwala nam w tym świecie działać, wspierając naszą sprawczość. Jednocześnie pozostaje zapośredniczone przez zewnętrzne społeczne narzędzia, na przykład przez język (Borghi, Cimatti 2010: 763-773).

Niektórzy badacze traktują koncepcję ucieleśnienia jako punkt wyjścia do dyskusji o stroju. Jak ujmuje to brytyjska socjolożka Joanne Entwistle: „»Istnieje jeden oczywisty i znaczący fakt dotyczący istot ludzkich« – zauważa Turner na początku The Body and Society – »mają one ciała i są one ciałami«. Niemniej Turner w swojej analizie pomija drugi oczywisty i znaczący fakt: ludzkie ciała to ciała ubrane.” (Entwistle 2001: 33). Jeśli zatem zajmujemy się cielesnością, nie powinniśmy pomijać kwestii „społecznej skóry”, tego, w jakie ozdoby i odzież ciało jest ubrane.

Entwistle to jedna z najbardziej zagorzałych zwolenniczek analizy stroju i mody ze szczególnym uwzględnieniem kwestii cielesności. Socjolożka przekonuje, że związki między ciałem a ubiorem są w naukach społecznych zbyt często ignorowane. W ramach teorii odwołujących się do koncepcji ucieleśnienia kwestia stroju rzadko kiedy bywa dyskutowana. Tymczasem perspektywa strukturalistyczna, która stanowi ważny punkt odniesienia w badaniach nad strojem (patrz: Barthes 2005 [1967]: 21-36; Sahlins 1976: 176; Davis 1994: 3-18; Black 2009: 499-510), sprzyja traktowaniu ubrań jako samoistnych nośników znaczeń społecznych i kulturowych, funkcjonujących w oderwaniu od ciała.

Entwistle podkreśla, że potencjał ubrań realizuje się w pełni jedynie w akcie noszenia – a więc w relacji z ciałem. Przywołuje przy tym refleksje Elizabeth Wilson na temat wizyty w muzeum stroju. „Martwe” kreacje wiszące na manekinach sprawiały na brytyjskiej kulturoznawczyni upiorne wrażenie, a muzeum wydawało jej się „nawiedzone” przez byłych właścicieli tych ubrań. Dla Entwistle odczucia takie stanowią dowód na to, że zazwyczaj postrzegamy ubrania jako „żywe” i „cielesne”. Według niej tchnąć w ubiór życie może tylko ciało. Strój bez ciała pozostanie „martwy”, zatopiony w bezruchu, wybrakowany (Entwistle 2000, 2001).

By jeszcze mocniej podkreślić nierozerwalność związków między ciałem a odzieżą Entwistle powołuje się na badania Anne Hollander (Entwistle 2000, 2001). Ta historyczka sztuki wychodzi z założenia, że nagość to nie tyle ukazanie „prawdziwego” ciała, co rodzaj kostiumu, którego wygląd zależy od społecznych, kulturowych i historycznych uwarunkowań. Na podstawie analizy przedstawień nagości w malarstwie, fotografii i rzeźbie dowodzi, że kształty zaprezentowanych nagich ciał zazwyczaj korespondowały z modnymi w danym okresie formami stroju. Jak podsumowuje: „Nawet gdy ubrania zostają pominięte, nie da się od nich uciec” (Hollander 1993:87). (Idealnego) ciała nie da się oddzielić od (idealnego) ubioru.

Entwistle nie przykłada jednak większej wagi do dokładnego wyjaśnienia relacji między ciałem a strojem. Po zapoznaniu się z pracami socjolożki okazuje się, że podkreśla ona relację ciała i ubioru wyłącznie po to, by uzasadnić, dlaczego o modzie czy stroju nie można mówić bez uwzględniania poziomu indywidualnych zachowań. To dla niej sposób na dowartościowanie znaczenia jednostkowych praktyk w badaniach nad ubiorem i modą. W kwestii zmysłowyego wymiaru stroju Entwistle zatrzymuje się na stwierdzeniu, iż doświadczamy ubioru wyłącznie wtedy, gdy jest on w jakiś sposób niedopasowany – niewygodny lub nieodpowiedni w danym miejscu czy na daną okazję (Entwistle 2001: 35-36).

Co jednak z oddziaływaniem stroju do wewnątrz w „zwyczajnych” sytuacjach? Czy rzeczywiście znaczenie materialnego wymiaru odzieży zanika, jeśli tylko nie sprawia ona nam kłopotów? Traktowanie ubrania jako czegoś eterycznego i abstrakcyjnego to jeden z głównych zarzutów, który wysuwają wobec dotychczasowych analiz mody i ubioru zwolennicy drugiego nurtu. Według nich, w ramach teorii istotniejsze od samego stroju wydawały się kulturowe idee i społeczne kategorie, które poszczególne elementy odzieży miały symbolizować. Zwieńczeniem takiego postrzegania ubrań jest koncepcja mody jako oswobadzającej postmodernistycznej gry. W latach 80. i 90. wielu badaczy, w tym wspomniane już Wilson i Hollander, zwracało uwagę na otwartość, jaka zapanowała w modzie. Moda miała wyzwalać nas z ograniczeń esencjalistycznej wizji tożsamości jako czegoś przypisanego i ustalonego, oferując możliwość zmiany własnego Ja przy pomocy nieustannie zmieniających się nowych ubrań (naiwność takich nadziei oraz różnorodne konsekwencje tej koncepcji doskonale pokazuje Llewellyn Negrin w książce Appearance and Identity. Fashioning the Body in Postmodernity). Sprowadzenie znaczenia mody do kreatywnego tworzenia coraz to nowych tożsamościowych brikolaży to jeden z przejawów zepchnięcia materialności stroju na drugi plan. W wizji tej materiał i krój liczą się tylko o tyle, o ile stanowią nośniki określonych znaczeń. W innym przypadku traktuje się je, jakby były niewidoczne.

Zwolennicy drugiego nurtu opowiadają się za zniesieniem sztucznego podziału, zgodnie z którym zajmowano się albo materialnym wymiarem stroju (np. w ramach historii sztuki), albo jego społecznym czy kulturowym znaczeniem. Jak pisze Daniel Miller, antropolog zajmujący się kulturą materialną: „To, co sensualne i estetyczne – jaki materiał jest w dotyku i jak wygląda – stanowi źródło umożliwiające tkaninie uprzedmiatawianie mitu, kosmologii, a także moralności, władzy i wartości” (Miller 2005: 1). Nie można zatem analizować chociażby zależności między ubiorem a tożsamością, nie biorąc przy tym pod uwagę materialnego charakteru ubrań. To on bowiem stanowi podstawę, na której – a właściwie (jeśli uwzględnimy nieintencjonalną sprawczość przedmiotów) z którą – można budować społeczno-kulturowe znaczenia.

Jak wygląda wykorzystanie tej koncepcji w praktyce? Dobry przykład stanowią wspominane wcześniej badania Sophie Woodward. Brytyjska antropolożka nie ogranicza się bowiem w swojej analizie do kwestii wyglądu. Przyglądając się procesowi ubierania się, zwracała uwagę nie tylko na cel – określoną reprezentację siebie – który obserwowane przez nią kobiety chciały osiągnąć, ale również na to, jak umożliwiały to lub uniemożliwiały poszczególne ubrania. Opisuje między innymi przypadek trzydziestokilkulatki Rosie, wybierającej się do ekskluzywnej restauracji na spotkanie z przyjaciółkami. Zależało jej na tym, by wyglądać stylowo i dać w ten sposób do zrozumienia, że pasuje do miejsca, które miała zamiar odwiedzić. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach odpowiednich ubrań Rosie wybrała w końcu jako bazę ulubioną czarną skórzaną spódnicę i zielony top khaki z brokatem. Do tego postanowiła dodać kozaki i nie za długi płaszcz. Ponieważ spódnica, buty i płaszcz były w tym samym kolorze i z tego samego materiału, Rosie sądziła, że „stopią się” razem, odgrywając rolę tła dla wyróżniającego się, ekstrawaganckiego topu. Tymczasem ku jej zaskoczeniu okazało się, że czarne skórzane trio „przygniotło” cały strój, zastępując lekkość i szykowność efekciarską nadmierną seksownością. W trakcie spotkania czuła, że nie wygląda tak, jak chce. Zdaniem Woodward porażka Rosie nie wynikała z nieumiejętności grania znaczeniami powiązanymi z poszczególnymi ubraniami. W teorii takie zestawienie – elegancka spódnica, stonowany płaszcz, proste kozaki i wyróżniający się top – powinny dać efekt, jakiego oczekiwała. Jednak w praktyce materialne aspekty poszczególnych ubrań w zestawieniu okazały się sabotować działania Rosie i uniemożliwiły uzyskanie pożądanej przez nią reprezentacji Ja (Woodward 2005: 24-25).

Inny przykład badań z tego nurtu stanowi analiza dżinsów przeprowadzona przez Tima Danta, socjologa zajmującego się kulturą materialną. Wskazuje on między innymi na seksualne konotacje tego typu spodni, wynikające z kroju, a nawet związane z właściwościami samego denimu. Wraz z upływem czasu w dżinsach „odbija się” bowiem ciało noszącej je osoby. Wynika to z jednej strony z wykorzystania splotu diagonalnego, który pozwala na odciśnięcie się kształtu ciała w materialne. Z drugiej – z użycia barwnika indigo i włókien bawełny. Za sprawą ich chemiczno-fizycznej budowy kolor blaknie w miejscach, gdzie ciało najbardziej naciska na tkaninę (Dant 2007: 117-119).

Podkreślanie wagi materialnego wymiaru ubrań pociąga za sobą dowartościowanie rozpatrywania ich także w kategoriach sensualnych. Niemniej również i w tym wypadku pomija się oddziaływanie stroju do wewnątrz. Nacisk kładziopny jest zaś na to, że poprzez swoją materialność ubrania mogą uprzedmiatawiać społeczno-kulturowe idee (lub, wręcz przeciwnie, sabotować ich przekazywanie). Innymi słowy, poprzez materialność stroju – tkaninę i krój, to, jaki jest w dotyku i jak sprawdza się w ruchu – wyraża się jego nieintencjonalna sprawczość.

Połączenie obu tych nurtów i wykorzystanie ich w praktyce badań nad modą i strojem może doprowadzić do powstania perspektywy, która uwzględni zarówno pytanie „Jak w tym wyglądam?”, jak i refleksję „Jak się w tym czuję?”. Zwracanie uwagi na materialny wymiar ubrań pomaga dowartościować inne niż wizualne aspekty stroju. Przeciwdziała sprowadzaniu kwestii mody i ubioru do „wyglądania”. Tymczasem koncepcje związane z ucieleśnieniem prowadzą do umieszczenia odzieży w kontekście ciała, co może skutkować dowartościowaniem sensualnego charakteru stroju.

Ubrań doświadczamy zawsze, gdy mamy je na sobie. Materialność stroju nigdy bowiem nie zanika. Oczywiście najbardziej świadomi wpływu odzieży na nas jesteśmy w sytuacjach skrajnych – gdy nas ona w jakiś sposób zawodzi lub gdy, wręcz przeciwnie, wyjątkowo dobrze się sprawdza i wspomaga naszą sprawczość. Jednak na co dzień strój także na nas oddziałuje. Nie musi to pociągać ze sobą żadnych widowiskowych konsekwencji ani nie musimy doświadczać tego w sposób świadomy. Efekty takiego wpływu mogą być dla nas wręcz niezauważalne – trochę inny sposób poruszania się, inaczej ustawiona sylwetka… Jednak nawet takie drobne zmiany mogą wpływać na nasze samopoczucie, zmieniać zakres sprawczości, oddziaływać na zachowanie.

Istnieją już opracowania poruszające kwestię materialno-sensualnego wymiaru ubioru. Dotyczą one jednak elementów garderoby takich jak gorset, których oddziaływanie do wewnątrz jest bardzo odczuwalne i zauważalne. Tymczasem należałoby trwale dowartościować kwestię oddziaływania ubrań do wewnątrz w badaniach nad strojem i modą, a nie zauważać ten wpływ dopiero gdy przybiera ekstremalne formy. Jeżeli bowiem traktujemy ciało jako medium, poprzez które doświadczamy świat, i zakładamy, że prawie zawsze jest to ciało ubrane, brak pogłębionej refleksji nad oddziaływaniem stroju do wewnątrz – w różnorodnych sytuacjach – oznacza pominięcie bardzo ważnego wymiaru budowania relacji między jednostką a tym, co zewnętrzne.

Bibliografia: 

Roland Barthes, System mody, tłum. Maciej Falski, Kraków 2005.

Prudence Black, The Detail: Setting Fashion Systems in Motion, “Fashion Theory: The Journal of Dress, Body & Culture”, 13 (4) 2009.

Anna M. Borghi, Felice Cimatti, Embodied cognition and beyond: Acting and sensing the body, “Neuropsychologia”, 48 2010.

François Boucher, Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów prehistorycznych do końca XX wieku, tłum. Piotr Wrzosek, Warszawa 2006.

Tim Dant, Kultura materialna w rzeczywistości społecznej. Wartości, działania, style życia, red. przekładu Janusz  Barański, Kraków 2007.

Fred Davis, Fashion, Culture, and Identity, Chicago 1994.

Joanne Entwistle, The Fashioned Body. Fashion, Dress and Modern Social Theory, Cambridge 2000.

Joanne Entwistle, The Dressed Body; [w:] Entwistle Joanne, Wilson Elizabeth B. (red.), Body Dressing. Dress, Body, Culture, Oxford 2001.

Anne Hollander, Seeing through Clothes, Berkeley 1993.

Anne Hollander, Sex and Suits: The Evolution of Modern Dress, New York 1994.

Renè König, Potęga i urok mody, tłum. Janina Szymańska, Warszawa 1979.

Daniel Miller, Introduction; [w:] Kȕchler Susanne, Miller Daniel (red.), Clothing as Material Culture, Oxford 2005.

Llewellyn Negrin, Appearance and Identity. Fashioning the Body in Postmodernity, New York 2008.

Marshall Sahlins, Culture and Practical Reason, Chicago 1976.

Terence S. Turner, The Social Skin. Reprint, “HAU: Journal of Ethnographic Theory”, 2 (2) 2012.

Elizabeth Wilson, Adorned in Dreams: Fashion and Modernity, London 1987.

Sophie Woodward, Looking Good: Feeling Right – Aesthetics of the Self; [w:] Kȕchler Susanne, Miller Daniel (red.), Clothing as Material Culture, Oxford 2005.

***

Jagna Jaworowska – studentka MSc Cultural and Social Anthropology na Universiteit van Amsterdam. Interesuje się modą i ubiorem, a także sposobami wykorzystywania przeszłości w ramach działalności organizacji kulturalnych.

 
0 komentarzy do tekstu “jagna jaworowska: „ale jak się w tym czujesz?” – o materialno-sensualnym wymiarze ubrań”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: