magdalena czarnecka: zakłady Ursus – przestrzeń odzyskiwana

fot. materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/projektursuszaklady/photos_stream

Przestrzeń, jako pojęcie w animacji kultury, wyznacza kontekst działań – z jednej strony stanowi inspirację do zmian, z drugiej nieustannie przypomina o historii miejsca, która pozwala się w nim zakorzenić.

Jak twierdzi Tomasz Rakowski, animacja kultury stwarza warunki do odkrywania głęboko ukrytych działań twórczych i oddolnej samoorganizacji w konkretnej przestrzeni zarówno geograficznej, jak i społeczno-politycznej. Działania te nie są jawne, ponieważ wypiera je zekonomizowana, dominująca wizja kultury, traktowanej jako uczestnictwo w instytucjonalnej ofercie kulturalnej. Tak rozumiana hegemoniczna kultura jest tylko zasobem kreatywnym służącym do modernizacji społeczeństwa, nie zaś żywym doświadczeniem, które jest celem animacji [Rakowski 2013: 29]. Etnograficznie zorientowana animacja, o której pisze Rakowski, ale też animacja kultury w ogóle, kładzie nacisk na interakcje i spotkanie. Działania oddolne podjęte przez Stowarzyszenie SKORO, założone przez mieszkańców Ursusa, mogą być ciekawym przykładem do analizy. Organizacja koncentruje się na działaniach lokalnych i edukacji historycznej. Przez działania lokalne rozumiem dzielnicową samoorganizację wokół palących spraw związanych z miejscem (na przykład budowa dróg, placów zabaw, ale też organizowanie targów ze zdrową żywnością), czyli całokształt działań służących poprawie jakości życia mieszkańców. Projekty historyczno-edukacyjne to wszystkie działania czerpiące z historii (dziedzictwo postindustrialne), architektury konkretnych miejsc, i na ich bazie budujące, bądź rozwijające tożsamość miejsca oraz samoidentyfikację jego mieszkańców.

Tożsamość dzielnicy, przez lata związana z historią Zakładów Przemysłu Ciągnikowego, od pewnego czasu ulega zmianom. Wyburzanie hal jest metaforą tego, co dzieje się w obszarze narracji dzielnicowej – przemysł, kiedyś tak ważny dla Ursusa, jest już przeszłością, a w jego miejsce pojawia się pustka. Jak pisze Bogna Świątkowska: „pustka/próżnia to słowa kluczowe dla opisania dzisiejszej sytuacji, przeczuwania/projektowania przyszłości terenów o niejasnym statusie własności”, w tym także terenów pofabrycznych w Ursusie. Ta pustka jest wieloznaczna – z jednej strony są to fizycznie opustoszałe hale, z drugiej – to pustka ideologiczna. W szerszym kontekście próżnia odnosi się do całych społeczeństw poszukujących nowych form działania, bowiem dotychczasowe przestały spełniać swoje funkcje [Świątkowska 2012: 8,9].
Te puste przestrzenie to również tereny nowych możliwości. Aby jednak je dostrzec, należy spojrzeć ponad istniejące układy władzy. „Co więcej, działania strukturyzujące i władza społecznej pustki dążą do zakazywania działania i utrwalenia prostej obecności tych sił. Instancje tego, co możliwe, nie mogą się spełnić inaczej, jak tylko poprzez radykalną metamorfozę” – także w kontekście sprawowania władzy [Lefebvre 2012: 193]. Pustka może zatem pomagać w walce o przejęcie władzy. W przypadku dzielnicy Ursus ów „brak”, który pozostał po wyburzonych budynkach, prowokuje do pytania dlaczego tak się stało oraz kto jest odpowiedzialny za upadek fabryki. Zarazem mieszkańcy, byli pracownicy, mają szczególne uprawnienia do korzystania z przestrzeni tego małego „miasta”, którym były Zakłady – i chcą z tego prawa korzystać.

O pojęciu „prawa do miasta” pisał już w 1967 roku Henri Lefebvre [Harvey 2012: 8]. Inspirując się Lefebvrem, David Harvey w swojej książce Bunt miast twierdzi, że prawo do miasta jest „prawem do zmiany i wynajdywania miasta na nowo takim, jakim go pragniemy” [Ibidem: 22]. W owych Lefebvre’owskich pustkach znajduje się przestrzeń działania, tworzenia nowych idei, sposobów interpretowania rzeczywistości. Także w postulatach wypracowanych podczas Pierwszego Kongresu Ruchów Miejskich, który odbył się w 2011 roku w Poznaniu, możemy przeczytać w czwartej tezie, że „rewitalizacja historycznych obszarów podtrzymuje tożsamość miast i jest warunkiem ich rozwoju. Nie może ograniczać się do remontów, musi być zintegrowanym działaniem wypracowanym wraz z mieszkańcami” [http://kongresruchowmiejskich.pl/?page_id=18 dostęp 2.05.2014]. To ważny głos wskazujący rolę opinii i pragnień mieszkańców oraz konieczność ich uwzględniania przez władzę. Co więcej, jest to postulat podkreślający wagę historycznych obszarów w podtrzymywaniu tożsamości. Warto zatem wciąż na nowo zadawać sobie pytanie o relację przeszłości i przyszłości.

 

P7P – Przeszłość/przyszłość

Początek istnienia fabryki związany jest ze skrótem P7P. W 1893 roku kilku warszawskich przedsiębiorców postanowiło przeznaczyć posagi swoich siedmiu córek na kapitał początkowy małego zakładu. Nie wiadomo, czy panny były zadowolone z pomysłu swych ojców, faktem jest, że nieduża początkowo fabryka szybko zaczęła się rozrastać. Zanim jednak na taśmie produkcyjnej pojawiły się słynne traktory c-360, zakład wytwarzał między innymi armatury, motocykle, lokomobile, samochody ciężarowe, a nawet, w okresie drugiej wojny światowej, czołgi i ciągniki gąsienicowe. Co więcej, zakład wcale nie nazywał się wtedy „Ursus”, znajdował się też w innym miejscu, a obecny teren nosił nazwę Czechowice. Prawdziwy rozkwit Zakładów Przemysłu Ciągnikowego i związanej z nimi infrastruktury socjalnej (przyzakładowe osiedla mieszkaniowe, szkoły, przychodnie, domy kultury etc.) przypadał na lata 60. i 70. XX wieku.

fot. materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/projektursuszaklady/photos_stream
fot. Jaśmina Wójcik, materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/ projektursuszaklady/ photos_stream

W historii kraju zapisały się protesty przeciwko podwyżce cen żywności w czerwcu 1976 roku, które rozpoczęły się właśnie w Ursusie (równocześnie także w Radomiu i Płocku). Transformacja ustrojowa i przemiany gospodarcze lat 90. nie ominęły Zakładów. Problemy ze sprzedażą ciągników zaowocowały masową utratą miejsc pracy. Z upadkiem fabryki związane były dramaty poszczególnych rodzin i osób. Zniknęło istotne miejsce budowania więzi sąsiedzkich, które dodatkowo nadwyrężone zostały przez niejasne kryteria zwolnień oraz podziału majątku pozakładowego. Ucierpiały także instytucje publiczne i kulturalne stanowiące infrastrukturę fabryki, takie jak: przedszkola, dom kultury, rozgłośnia radiowa, ośrodki wczasowe i inne. Pod „wielką” historią końca XX wieku kryły się mikrohistorie robotników, którzy tracili nie tylko pracę, ale też często „cały świat”, którym były Zakłady.

 

Occupy Ursus

Tożsamość współczesnych „Ursusiaków” jest jak ciągnik model c-360 – połatani, lekko podrasowani, wciąż leczą „postindustrialną traumę”. W dziesiątkach można już liczyć lata, w których zabierano im prawo do decydowania o przestrzeni i przeszłości. Pozbawieni serca dzielnicy, które znajdowało się na terenie fabrycznym, stali się dziedzicami ogrodzonych ruin i wyburzonych hal.

Próby przekształcenia przedsiębiorstwa w latach 90-tych i na początku XXI wieku w spółki akcyjne lub prywatyzacji; mniej i bardziej udane sprzedaże – wszystko to zakończyło się fiaskiem. W 2003 roku ZPC „Ursus” ogłosiły upadłość. Osiem lat później sprzedano znak towarowy i prawo do nazwy, a zakład został przeniesiony do Lublina. Muzeum zakładowe, w skład którego wchodzą maszyny przejęte z terenu fabrycznego oraz eksponaty, oddawane bezpłatnie przez byłych pracowników, pozostaje zamknięte i jest obecnie własnością prywatnej spółki „Bumar”. Jak bolesne są nadal dla mieszkańców dzieje ZPC świadczy fakt, że 22 lipca 2011 zablokowali w akcie protestu główną i symboliczną ulicę Posag 7 Panien. Blokujący byli w większości byłymi pracownikami, którzy postanowili zaprotestować przeciwko zaprzepaszczeniu majątku. Zostali zmuszeni przez policję do wycofania się [Domżalski 2014: 144-145]. Ta krótka próba okupowania przestrzeni, „occupy Ursus”, jest znamienna w kontekście działań artystycznych, o których piszę, w kolejnych akapitach, ponieważ stanowi przykład walki o „prawo do fabryki”, a także pamięci.

Kontynuacją obywatelskiej walki o zachowanie pamięci o zakładach i dziedzictwie postindustrialnym, są dwa projekty zgłoszone do budżetu partycypacyjnego w dzielnicy na 2015 rok [http://www.ursus.warszawa.pl/files/budpart/tabela_pozytywnie_zweryfikowanych_projekt%C3%B3w_na_platform%C4%99_Ursus_2015.pdf]. Idea partycypacji, leżąca u podstaw budżetu, wiąże się z większym poczuciem sprawstwa jednostek i wpływania przez nie na procesy decyzyjne. Jest zatem nadzieja, że owe projekty są zapowiedzią walki mieszkańców o własną pamięć. Pierwszy z projektów polega na wykonaniu fotodokumentu poświęconego byłym Zakładom Mechanicznym „Ursus” oraz ich pracownikom, i ma zostać zakończony wystawą fotograficzną oraz wydaniem albumu. Drugi zakłada zorganizowanie wystawy fotograficznej, DVD z prezentacją multimedialną, nagranie teledysku z nową piosenką o Ursusie, zestawy pocztówek, publikacja albumowa – dokumentujące zakłady i ich rozwój, ludzi oraz produkty.

 

Re-wizje

Zakłady pozostają terenem konfliktu przedstawicieli dwóch wizji: reindustrialnej i deweloperskiej. Krzysztof Nawratek, realizujący projekty architektoniczne ze studentami w Ursusie, zwraca uwagę na ciekawe konotacje. Według niego przemysł kojarzony jest z „brudem, smrodem i przeszłością”. Natomiast mieszkania z „wizją klasy kreatywnej, pracującej w domach na swoich lśniących MacBookach – kojarzą się z wysokim statusem, pieniędzmi i przyszłością” [Nawratek 2013: 9].

Miasto przemysłowe 2.0 (projekt re-industrializacji Ursusa stworzony przez grupę Nawratka) jest spójnym projektem społeczno-gospodarczym, przede wszystkim przeciwieństwem indywidualistycznej wizji miasta nowoczesnego [Ibidem]. Można zatem powiedzieć, że w industrialnej wizji Ursusa odbija się nostalgia za utraconą przeszłością, tęsknota za sprawiedliwym światem i wspólnotą. Trwające osiem lat spory pomiędzy zwolennikami re-industrializacji i inwestycji mieszkaniowych mają szansę na zakończenie, gdyż 5 czerwca 2014 radni dzielnicy jednogłośnie pozytywnie zaopiniowali projekt planu miejscowego dla terenów poprzemysłowych [Stańczak 2014: 6]. Jest to przedsięwzięcie bezprecedensowe, ponieważ 180 hektarowy teren fabryki ma aż trzydziestu siedmiu właścicieli [Domżalski 2014: 150]. Głównymi siłami w tym sporze są właściciele przedsiębiorstw, deweloperzy i radni. Nie są prowadzone konsultacje społeczne z mieszkańcami.

 

Zakłady.Ursus 2014 – przestrzeń odzyskiwana

Kto jeśli nie „klasa robotnicza”, może być podmiotem rewolucyjnej zmiany? Czy strategie okupacji przestrzeni mogą „przekształcać przestrzeń publiczną w polityczne dobro wspólne” [Harvey 2013: 213]? Czyje jest miasto? Czyje są Zakłady Ursus?

Próbą odpowiedzi na te pytania był projekt Zakłady.Ursus 2014. Na trzy dni mieszkańcy powrócili na teren byłych zakładów, by podjąć rozmowę o historii i tożsamości miejsca. W założeniu mieli być gospodarzami w ich własnej przestrzeni, która została dla nich i przez nich na nowo „otwarta”. Ta artystyczna „okupacja” przywodzi na myśl skojarzenia z ruchami miejskimi, jak „Occupy Gezi”, „Occupy Wall Street”. Główni organizatorzy z Instytutu Studiów Zaawansowanych stawiali sobie za cel integrację mieszkańców oraz popularyzowanie wiedzy o przeszłości i teraźniejszości wśród warszawiaków [http://www.krytykapolityczna.pl/instytut]. Pomysłodawczyni akcji – Jaśmina Wójcik – jest córką byłego robotnika. Pomimo licznych rozmów poprzedzających projekt, z przedstawicielami instytucji, grup formalnych i nieformalnych i prywatnymi osobami, głównym podmiotem wydarzeń pozostawał ISZ.

W przestrzeni ZPC odbyły się liczne wydarzenia artystyczne zainspirowane miejscem: Kongres Rysowników pod „przewodnictwem” Pawła Althamera z zespołem, Pamiętnik mówiony, Spacer akustyczny i Megafota pomysłu Jaśminy Wójcik, pokazy filmowe oraz Kolacja Sąsiedzka animowana przez Stowarzyszenie SKORO. Każde z tych wydarzeń było zakotwiczone w przestrzeni fabryki i kładło szczególny nacisk na partycypację mieszkańców. Ponowne wprowadzenie ciągników z Centrum Warszawy na teren zakładów w ramach Parady Traktorów było symboliczne. Tak jak lata wcześniej produkcja traktorów została przeniesiona do Lublina, tak teraz ciągniki powróciły w ramach wydarzenia artystycznego.

fot. materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/projektursuszaklady/photos_stream
fot. Jaśmina Wójcik, materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/projektursuszaklady/photos_stream

Na jednym z transparentów trzymanych przez traktorzystów pojawił się napis: „Szanujmy to, co zbudowali nasi dziadowie”, odwołujący się do dziedzictwa postindustrialnego.
Wszystkie akcje w ramach Zakładów.Ursus 2014, czy to Kongres Rysowników czy Megafota, nastawione były na kreację i poszukiwanie nowej jakości w odwołaniu do przeszłości. Jednak znamienne, że największą popularnością cieszyła się efektowna, ale w gruncie rzeczy nieangażująca odbiorców Parada Traktorów. Na Kolację Sąsiedzką, produkty przyniosło kilka osób, głównie członków Stowarzyszenia, które ją organizowało. Oczywiście różne mogą być przyczyny takiego stanu rzeczy – niejasne ogłoszenie, czy nowość takiej formy. Wydarzenie, które miało być podsumowaniem projektu i próbą zastanowienia się nad przeszłością zakończyło się godzinę przed planowanym czasem.
Za wcześnie jeszcze na ocenę zasięgu oddziaływania projektu. Przestrzeń została nakłuta, potencjał społeczny obudzony, temat Zakładów na nowo pojawił się w świadomości mieszkańców. Projekt Zakłady.Ursus jest planowany jako wydarzenie długofalowe. Czas pokaże czy Ursus, podobnie jak plama oleju w słońcu będzie mienić się kolorami tęczy.

fot. materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/projektursuszaklady/photos_stream
fot. Jaśmina Wójcik, materiały organizatorów dostępne na profilu projektu: https://www.facebook.com/projektursuszaklady/photos_stream

***

1. Jerzy Domżalski, W Ursusie i jego okolicy, Liwona, Warszawa 2014.
2. Henri Lefebvre, Prawo do miasta, „Praktyka Teoretyczna” 2012 nr 5 http://www.praktykateoretyczna.pl/PT_nr5_2012_Logika_sensu/14.Lefebvre.pdf dostęp 20.01.2014.
3. David Harvey, Bunt miast. Prawo do miasta i miejskich rewolucji, przeł. Pratyka Teoretyczna, Bęc Zmiana, Warszawa 2012.
4. Krzysztof Nawratek, O nową robotniczą rewolucję. Transcendentny sens miasta przemysłowego, „Autoportret” 2013 nr 1 [40].
5. Tomasz Rakowski, Etnografia/animacja/sztuka. Wprowadzenie, w: eaedem, Etnografia/animacja/ sztuka. Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2013.
6. Marek Stańczak, Bez Głosu sprzeciwu. Wreszcie nadzieja na plan! „Nasz Ursus” z 13 czerwca 2014.
7. Bogna Świątkowska, Coś, które nadchodzi. Architektura XXI wieku. Wstęp [w:] eaedem, Coś, które nadchodzi. Architektura XXI wieku, Bęc Zmiana, Warszawa 2012.
www.kongresruchowmiejskich.pl/?page_id=18 dostęp 2.05.2014
http://www.krytykapolityczna.pl/instytut dostęp 14.06.2014
www.ursus.warszawa.pl/files/budpart/tabela_pozytywnie_zweryfikowanych_projekt%C3%B3w_na_platform%C4%99_Ursus_2015.pdf dostęp 14.06.2014

***

magdalena czarnecka – doktorantka w Zakładzie Animacji Kultury (WPUW), etnolożka, animatorka, pedagożka. Działa na styku antropologii miasta i animacji kultury. Współtworzy kolektyw Performeria Warszawy oraz Stowarzyszenie SKORO działające w Ursusie, iznowuczarnecka@gmail.com.

 

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: