karol muszyński: „house of cards”, czyli dlaczego demokraci są najlepszymi republikanami

Muszyński_zdjęcie

Popularność antybohaterów we współczesnej popkulturze jest chyba najlepszym dowodem sukcesu późnego kapitalizmu w przekonywaniu nas do „cnoty egoizmu” [Rand  2015 (1964)]. Nieustannie atakowani propagandą konieczności podążania za swoimi marzeniami bez oglądania się za sobą, bo przecież to realizacja indywidualnych interesów maksymalizuje społeczny dobrobyt [Hayek 2006], odczuwamy perwersyjną przyjemność zarówno w oglądaniu dążących za wszelką cenę do celu ludzi sukcesu, jak i subwersywne mrowienie, gdy ten „etyczny” czy „racjonalny” egoizm zwraca się w końcu przeciwko społeczeństwu.

Twórcy brytyjskiego serialu House of Cards (1990) grali kilkoma klasycznymi motywami kulturowymi, zaadaptowanymi w celu krytyki „konserwatywnej rewolucji”, której przywódcami byli Margaret Thatcher i Ronald Reagan. Okazuje się więc (to akurat może nawet zbyt banalne), że najbardziej święty z polityków Partii Konserwatywnej nie tylko jest głęboko zepsuty moralnie, ale również wywołuje gigantyczny kryzys ustrojowy w Wielkiej Brytanii, aby osiągnąć swoje nowoprawicowe (a więc tak naprawdę – rewolucyjne!) cele.

Amerykańskie House of Cards (2013-) w założeniu miało obnażać wsobność klasy politycznej. Co ciekawe, w nowej adaptacji powieści o tym samym tytule, niemal do chwili, gdy zaczynający jako whip Partii Demokratycznej Frank Underwood zostaje prezydentem, brak jest tematów związanych z politykami publicznymi. Oglądamy więc politykę przedstawianą jako walkę na śmierć i życie, ale niemal nie zobaczymy na ekranie polityki rozumianej jako rządzenie. Serial stał się ostatecznie pretekstem do zaproponowania teoretycznie realnej reformy amerykańskiego systemu zabezpieczenia społecznego i polityki zatrudnienia, alternatywnej i równocześnie odnoszącej się do prowadzonej przez Baracka Obamę polityki podatkowo-zatrudnieniowej, rozpoczętej przez American Recovery and Reinvestment Act. Zakreślony w House of Cards projekt był komentowany przez liczące się media jako możliwa do realizacji propozycja polityczna [Schwarz 2015; Marino 2015; Gillespie 2015; Baker 2015; Reeve 2015].

Plan Franka Underwooda zostaje wyrażony w zaskakującej filipice:

 

 

Dobry wieczór. My, w Waszyngtonie, okłamaliśmy was zbyt długo. Mówimy, że jesteśmy tu, aby wam służyć, podczas gdy tak naprawdę służymy sami sobie. Dlaczego? Kieruje nami pragnienie ponownego wygrania wyborów. Chęć zostania przy władzy przysłania obowiązek rządzenia. To kończy się dzisiejszej nocy. Dziś daję wam prawdę. A prawda jest taka, że amerykański sen was zawiódł. Pracuj ciężko? Graj zgodnie z zasadami? To nie gwarantuje już sukcesu. Wasze dzieci nie będą miały lepszego życia niż wy. Zostaliśmy sparaliżowani przez opiekę społeczną, przez Medicare, Medicaid. Wydatki socjalne. I uprawnienia. To jest źródło problemu – uprawnienia. Pozwólcie mi na szczerość: nie macie prawa do niczego. Nie macie prawa do niczego. Ameryka została zbudowana na duchu przedsiębiorczości. Przyszłość budujesz sam, nikt ci jej nie daje. Problem z Waszyngtonem jest taki, że nie daliśmy wam środków, byście ją budowali. Jedyny sposób, w jaki możemy wam służyć, to dostarczyć wam narzędzia, żebyście służyli sami sobie. I to właśnie mam zamiar dać. Żadnej jałmużny. Pracę. Dobrze płatną pracę [tłum. Autora].

 

Underwood zaczyna więc od klasycznej ekspiacji w stylu teorii wyboru publicznego: politycy nie działają dla dobra wspólnoty, lecz dostarczają chleba i igrzysk po to, aby wygrać kolejne wybory. Z tego powodu, jego zdaniem, nawarstwiają się kolejne uprawnienia socjalne, które kaleczą podstawowy cel – zapewnienie Amerykanom pracy. W następnej części mowy prezydent obiecuje powstanie szeroko zakrojonego programu America Works, który ma dostarczyć dobrze płatnych miejsc pracy w sektorze prywatnym i publicznym. Całość sfinansowana ma być z cięć budżetowych na wydatki socjalne. Następnie Underwood oświadcza, że realizacja tego programu wymaga od niego całkowitej niezależności politycznej, również od grup nacisku i własnego pragnienia reelekcji, dlatego nie będzie startował w kolejnych wyborach. Program w gruncie rzeczy obiecuje stworzenie gospodarki pełnego zatrudnienia, tj. gospodarki pozbawionej przymusowego bezrobocia.

 

Polityka pełnego zatrudnienia i progresywne przyczółki

Amerykański model polityki zatrudnienia jest odmienny od europejskiego. W wielkim skrócie: Stany Zjednoczone mają dużo większy stopień akceptacji dla zatrudnienia niskoproduktywnego i niskiej jakości, ale dużo mniejszy – dla bezrobocia. W Europie z kolei miejsca pracy przeciętnie są wyżej produktywne i wyższej jakości, natomiast łączy się to z wyższym bezrobociem [Esping-Andersen 2010]. Wynika to z tego, że ze względu na mniejszą dostępność usług publicznych w Stanach Zjednoczonych posiadanie pracy jest traktowane jako podstawowy warunek inkluzji społecznej. W Europie z kolei silnie rozbudowane usługi publiczne amortyzują w pewnym stopniu wykluczenie społeczne związane z bezrobociem. Bezrobotni nie tylko dysponują wyższymi zasiłkami, ale mają również do dyspozycji lepszą infrastrukturę pozwalającą im np. na spędzenie czasu bezrobocia na doszkalaniu się po to, aby osiągnąć taką użyteczność ekonomiczną, która uzasadni ich zatrudnienie na bardziej produktywnych stanowiskach. Wiąże się z tym szereg innych różnic, np. to, że amerykański bank centralny FED ma explicite zawarte w pierwszoplanowych zadaniach dążenie do osiągnięcia maksymalnego stopnia zatrudnienia, zaś jego odpowiednik dla strefy euro EBC ma to wpisane jedynie jako cel komplementarny (podobnie jest w wypadku NBP – podstawowym celem zarówno polskiego, jak i europejskiego banku centralnego, jest utrzymanie stabilnego poziomu cen). W Stanach Zjednoczonych wychodzi się więc z założenia, że słaba praca jest lepsza niż żadna praca, zaś Europa zachowuje wysoką rangę pracy kosztem ograniczenia jej ilości. Stąd też epidemia pracujących biednych w USA, stąd też epidemia bezrobocia w Europie.

Ta podstawowa różnica oddziałuje na myślenie progresywne w Europie i w Stanach. W Europie bardzo silny jest ruch na rzecz bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP; akceptuję tu porządek pojęć zaproponowany w: Szarfenberg 2015), stawiający na wolność od pracy i uwolnienie od przymusu ekonomicznego. Wyraża on przekonanie, że panujący system należy zradykalizować tak, aby istniejąca już sieć zabezpieczenia społecznego oraz usług publicznych pozwalała na funkcjonowanie bez pracy najemnej. Amerykańskim odpowiednikiem progresywnego zradykalizowania polityk zatrudnienia i dobrobytu jest koncepcja gwarancji zatrudnienia (GZ), związanej ze szkołą postkeynesowską, która stoi na stanowisku, że rząd powinien dostarczyć niskopłatną pracę każdemu, kto wyrazi chęć jej podjęcia.

Czy więc program Underwooda jest realizacją postulatów postkeynesistów? I tak, i nie. Postkeynesiści argumentują, że państwo powinno działać jako pracodawca ostatniej szansy, oferując możliwość zatrudnienia każdemu, kto wyrazi taką chęć i kto nie jest w stanie znaleźć płatnego zajęcia na rynku pracy. Praca taka powinna być oferowana po zryczałtowanych stawkach, wynagrodzenie powinno być niskie, ponieważ w założeniu praca w ramach GZ nie ma stanowić konkurencji dla pracy rynkowej. Chodzi o to, aby stanowiska oferowane na zasadzie GZ nie wypierały zatrudnienia w sektorze prywatnym, a także nie generowały nadmiernej inflacji. Równocześnie gwarancja zatrudnienia działałaby jako automatyczny stabilizator, z rolą rosnącą w warunkach recesji, amortyzując kryzysy ekonomiczne poprzez zwiększanie konsumpcji najsłabiej zarabiających, zwiększając tym samym zagregowany popyt w gospodarce i wspomagając gospodarcze ożywienie [Randall Wray  2012].

Gwarancja zatrudnienia nie oferuje więc programu, jak sugerują jej przeciwnicy, zatrudnienia wszystkich na państwowych stołkach, tylko interwencyjne, nisko płatne posady. Koszty programu miałyby być ograniczone zarówno ze względu na niskie wynagrodzenia, jak również to, że najsłabiej zarabiający wydają najwięcej na konsumpcję, tak więc pieniądze w dużym zakresie wracałyby do gospodarki, dodatkowo wywołując efekt mnożnikowy [1]. GZ zastąpiłaby więc zasiłki dla bezrobotnych, równocześnie, ze względu na niskie koszty, nie wywołując konieczności obcinania innych wydatków socjalnych. Niekoniecznie oznaczałoby to zupełną likwidację zasiłków dla bezrobotnych – mogłyby one istnieć, będąc poniżej wysokości wynagrodzenia na GZ.

 

W służbie konserwatywnej rewolucji

Program Underwooda różni się więc od postkeynesowskiej gwarancji zatrudnienia w dwóch aspektach. Po pierwsze zakłada, że państwo będzie dostarczać pracy dobrze płatnej (alternatywy finansowej dla zatrudnienia w sektorze prywatnym), ze względu na to, że wynagrodzenia w sektorze prywatnym nie pozwalają już na godne życie. Underwoodowski program sprowadza się więc do połączenia polityki rozbudowy systemu subwencji wynagrodzeń i masowej rekrutacji w sektorze publicznym – to państwo ma budować klasę średnią w warunkach, gdy globalny kapitalizm drenuje środek drabiny społecznej. Po drugie całość programu sfinansowana ma być z cięć budżetowych na wydatki socjalne. W tym ujęciu przywileje socjalne korumpują zarówno polityków, jak i klientów państwa opiekuńczego.

Neoliberalne oblężenie odbywa się nie tylko pod sztandarem prostej ekonomizacji społecznych subsystemów, hasłami nowego zarządzania publicznego, komercjalizacji usług publicznych, deregulacji, uelastycznienia i kontraktualizacji. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich elementów jest traktowanie pieniądza jako podstawowego medium społecznej komunikacji – edukacja ma być oceniana zarobkami absolwentów; usługi publiczne – efektywnością w tworzeniu produktu krajowego brutto; nauka – możliwością jej praktycznej implementacji itd. Urynkowienie ma uprościć ociężałą strukturę państwa opiekuńczego, rojącego się od grup czerpiących indywidualne, nierynkowe renty z jego istnienia (uprawnienia socjalne, pakiety usług, regulacje chroniące poszczególne grupy zawodowe) i poddać autonomię społecznych systemów prostym zasadom, zredukowanym do języka pieniądza, mediującego rozmaite logiki. Właśnie dlatego liberałowie lubią „proste” zasady – „przejrzyste” prawo, podatki konsumpcyjne w miejsce dochodowych (bo te pierwsze łatwiej rozliczać), podatki liniowe w miejsce progresywnych. Ma to, w ich przekonaniu, uprościć instytucjonalne środowisko i umożliwić naturalny rozwój organizmu społecznego, któremu obecnie przeszkadza trudność w identyfikacji swojego otoczenia (najczytelniejszym tego wyrazem są hasła głoszące, że prawa nie należy zbyt często zmieniać, aby przedsiębiorcy mogli racjonalnie planować na podstawie istniejącego porządku instytucjonalnego).

Underwoodowska koncepcja America Works jest ciemną stroną, wypaczoną wersją postkeynesowskiego systemu gwarancji zatrudnienia. Oznacza komercjalizację usług publicznych i w rzeczywistości pełną ich komodyfikację, która byłaby amortyzowana dzięki pracy zapewnianej w sektorze publicznym. Równocześnie jest ona skrojona pod amerykańskie myślenie o inkluzji społecznej, która możliwa jest przede wszystkim przez pracę. Europejskim odpowiednikiem tej logiki jest minimalny dochód gwarantowany – nieskomodyfikowaną wersją bezwarunkowego dochodu podstawowego jest myślenie w duchu Guy’a Standinga [Standing 2014]. W tym założeniu BDP ma uzupełniać istniejące państwo opiekuńcze, które pozostaje jednak podmiotem priorytetowym. Raj Standinga to wielopłaszczyznowe (multilayered) państwo bezpieczeństwa socjalnego, zapewniające za darmo rozmaite usługi publiczne, do którego dokłada się bezwarunkowy dochód podstawowy jako element gwarantujący inkluzję społeczną na poziomie dobrowolnych wydatków [Standing 2014: 334-348]. Praktycznie projekt Standinga jest jednak trudno wykonalny, przewidywane koszty zapewnienia BDP są bowiem astronomiczne i prawdopodobnie wymagałoby drastycznego obcięcia wydatków na państwo opiekuńcze. Proponowane przez Jana Sowę 1000 zł dochodu gwarantowanego miesięcznie [Wysocki 2015] kosztowałoby rocznie więcej niż wynosi budżet Polski [2]. Stąd też realne propozycje wprowadzenia tego rozwiązania na szeroką skalę analizuje się jako alternatywę wobec państwa opiekuńczego [Murray 2013, Barr 2012; w Polsce dyskusja na ten temat toczyła się na łamach „Le Monde Diplomatique” i „Praktyki Teoretycznej”, patrz: Konat 2013, Szlider 2013, Mika 2014] – zamiast transferu w postaci dostępu do usług, każdy obywatel otrzymywałby określoną ilość pieniędzy. Oznacza to ponownie pełną komodyfikację usług publicznych i postulowanie pieniądza jako wyłącznego czynnika inkluzji społecznej.

Fałszywe flagi

Bezwarunkowy dochód podstawowy w postaci politycznie prawdopodobnej oznacza więc zamianę państwa opiekuńczego, funkcjonującego w swoich założeniach w sposób progresywny (mniej zamożni dostają usługi warte więcej, niż odprowadzają w podatkach), na pośledni substytut w postaci niewielkiej ilości pieniędzy, za które będzie trzeba nabyć wszystkie usługi (opiekę zdrowotną, edukację, transport, zabezpieczenie społeczne) na wolnym rynku. Podobnie Underwoodowski America Works – zakłada zamianę nieszczególnego, ale jednak rozbudowanego państwa opiekuńczego [Steinmo 2010], na nieźle płatną pracę, przy założeniu, że usługi publiczne nabywane będą na wolnym rynku, na którym każdy będzie radził sobie samemu.

Wracamy więc do ideałów osobistej pracowitości i self-made manów. Nic więc dziwnego, że powiedzonka Franka Underwooda, które opowiada łamiąc czwartą ścianę, mogłyby, po lekkim wygładzeniu, z powodzeniem znaleźć się w poradniku typu get rich or die trying albo na youtube’owym kanale jakiegoś coacha:

 

 

Underwood stwierdza, że „nie da się utrzymać państwa opiekuńczego, jakie znamy” („We can’t maintain the welfare state as we know it”). To parafraza Clintonowskiego stwierdzenia o konieczności „skończenia z państwem opiekuńczym, jakie znamy” („end welfare state as we know it”), które było wstępem do przedostatniej wielkiej reformy amerykańskiego welfare’u (ostatnią była Obamowska Afforable Care Act). Personal Responsibility and Work Opportunity Reconciliation Act (PRWORA), przeprowadzona przez Clintona w 1996, przekształciła amerykańskie państwo opiekuńcze, dotychczas oferujące stosunkowo dużą ilość bezterminowych i bezwarunkowo wspierających beneficjentów uprawnień socjalnych w workfare. Miała ona na celu kanalizowanie wsparcia tak, aby beneficjenci jak najszybciej znaleźli się na rynku pracy, znaleźli zatrudnienie i przestali „żerować” na społeczeństwie. Clinton, podobnie zresztą jak cały nurt trzeciej drogi socjaldemokracji, której przypadło zadanie demontażu państwa opiekuńczego, kierował się wówczas modnym wśród progresywnych myślicieli przekonaniem o konieczności upodmiotowienia (empowerment) osób uzależnionych od opieki socjalnej i innych beneficjentów systemu, którym podaje się kroplówki zamiast dać realną szansę wyjścia z bezrobocia. Horyzont progresywnego myślenia wyznaczali wtedy samodzielni obywatele, wolni zarówno od ekonomicznego przymusu, jak i politycznej zależności. W konfrontacji z koniecznością politycznej implementacji założenia te okazały się być jednak tożsame z neoliberalną strategią walki z „nierobami” i „królowymi welfare’u” (welfare queens), co spowodowało, że PRWORA została poparta wówczas przez coraz bardziej radykalizujący się w nowoprawicowym duchu republikański Senat i Izbę Reprezentantów. W rezultacie PRWORA ograniczyła uprawnienia socjalne oferując w zamian niestabilną i słabo płatną pracę [Loprest, Schmidt, Witte 2000; Edelman 2000-2001; Moffitt 1999].

Zarówno historia PRWORA, jak i strategia polityczna opisana w House of Cards przypominają nam, że należy bardzo pilnować, aby progresywne hasła gwarancji zatrudnienia czy dochodu gwarantowanego nie zostały wykrzywione i nie odegrały podobnej roli tarana forsującego dalszą ekonomizację życia społecznego.



[1] Efekt mnożnikowy– zjawisko polegające na zwiększeniu ogólnego dochodu dzięki zwiększonym wydatkom. Zwiększenie czyjegoś dochodu (np. dzięki wyższym zarobkom wywołanym subsydiami, inwestycjami prywatnymi lub państwowymi) prowadzi do większej konsumpcji, co ponownie zwiększa czyjś dochód, i tak dalej. Definicja za: http://www.economicsonline.co.uk/Managing_the_economy/The_multiplier_effect.html

[2] Koszt zapewnienia dochodu gwarantowanego w takiej wysokości (przy założeniu zerowych kosztów obsługi) wyniósłby: 1000 zł * 12 (miesięcy) * 38 500 0000 (populacja Polski) = 456 mld złotych; dochody budżetowe w 2015 roku zostały zaprojektowane na około 300 mld złotych, zaś wydatki – na 350 mld.

 

Bibliografia:

Dean Baker, An economist explains why the ‘House of Cards’ jobs program doesn’t add up, „MSNBC“, 3.06.2015, www.msnbc.com/msnbc/economist-explains-why-house-cards-jobs-program-doesnt-add-up, dostęp 29 września 2015.

Peter B. Edelman, Poverty & Welfare. Does Compassionate Conservatism Have a Heart?, „Albany Law Review“, t. 64, 2000-2001.

Gøsta Esping-Andersen, Trzy światy kapitalistycznego państwa dobrobytu, przeł. K. W. Frieske, Difin, Warszawa 2010.

Patrick Gillespie, ‚House of Cards’: Why Frank Underwood’s economic plan is crazy, „CNN Money“, 2.03.2015, money.cnn.com/2015/03/02/news/economy/frank-underwood-house-of-cards-economy/, dostęp 29 września 2015.

Friedrich August von Hayek, Konstytucja wolności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.

Pamela Loprest, Stefanie Schmidt, Ann Dryden Witte, Welfare Reform under PRWORA: Aid to Children with Working Families?, „Tax Policy and the Economy“, t. 14, 2000.

Jonathan Marino, President Underwood’s crazy plan to create jobs could be legal, „Business Insider“, 6.03.2015, www.businessinsider.com/america-works-is-legal-2015-3, dostęp 29 września 2015.

Bartosz Mika, Dochód podstawowy i jego konsekwencje dla świata pracy, „Praktyka Teoretyczna” nr 2(12)/2014, http://www.praktykateoretyczna.pl/PT_nr12_2014_Dochod_podstawowy/06.Mika.pdf, dostęp 29 września 2015.

Robert A. Moffitt, The effect of pre-PRWORA waivers on AFDC caseloads and female earnings, income, and labor force behavior, [w:] Sheldon H. Danziger (red.), Economic Conditions and Welfare Reform, Kalamazoo, MI: W.E. Upjohn Institute for Employment Research 1999.

Ayn Rand, Cnota egoizmu. Nowa koncepcja egoizmu, teksty N. Brandena – Jerzy Łoziński; teksty A. Rand – na podstawie anonimowego tłumaczenia z wydania Officyny Liberałów z 1987 r., Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2015.

Larry Randall Wray, Modern Money Theory: A Primer on Macroeconomics for Sovereign Monetary Systems, Palgrave Macmillan 2012.

Elspeth Reeve, The President Underwood Guide to Centrist Leadership, „The New Republic“, 6.03.2015, www.newrepublic.com/article/121240/frank-underwood-house-cards-president-we-deserve, dostęp 29 września 2015.

Guy Standing, Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa, przeł. K. Czarnecki, P. Kaczmarski, M. Karolak, red. nauk. M. Szlinder, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2014

Ryszard Szarfenberg, Minimalny dochód gwarantowany (MDG), bezwarunkowy dochód podstawowy (BDP), płaca minimalna (PM) – krótkie wprowadzenie, rszarf.ips.uw.edu.pl/pdf/mdg_bdp_pm.pdf, dostęp 29 września 2015.

Maciej Szlinder, Walka z potworami, czyli jak łatwo zaatakować projekt dochodu podstawowego, „Praktyka teoretyczna“, 27.11.2013, www.praktykateoretyczna.pl/maciej-szlinder-walka-z-potworami-czyli-jak-latwo-zaatakowac-projekt-dochodu-podstawowego/, dostęp 29 września 2015

Hunter Schwarz, Could the ‘House of Cards’ America Works program actually work?, „Washington Post“, 3.03.2015, www.washingtonpost.com/news/the-fix/wp/2015/03/03/could-the-house-of-cards-america-works-program-actually-work/, dostęp 29 września 2015

Sven Steinmo, The Evolution of Modern States. Sweden, Japan, and the United States, Cambridge University Press 2010.

Grzegorz Wysocki, Jan Sowa: rozwiązanie problemów Polski? Minimalny dochód gwarantowany dla każdego, „Wirtualna Polska Opinie”, 6.07.2015, wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Jan-Sowa-rozwiazanie-problemow-Polski-Minimalny-dochod-gwarantowany-dla-kazdego,wid,17677886,wiadomosc.html?ticaid=115aba&_ticrsn=3, dostęp 29 września 2015.

***

karol muszyński – doktorant na Wydziale Prawa i Administracji UW, przygotowuje rozprawę doktorską o pokryzysowej polityce prawa pracy. Członek Fundacji Kaleckiego.

zdjęcie tytułowe: Jason Vines, Capitol Building with moody clouds, źródło.

 
0 komentarzy do tekstu “karol muszyński: „house of cards”, czyli dlaczego demokraci są najlepszymi republikanami”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: