marcin gołąb: wystawa na wystawach

IMG_1735

O nowych odsłonach warszawskich witryn sklepowych podczas FORMA Festiwalu Sztuk im. Wojciecha Zamecznika

Mężczyzna pracujący w firmie zajmującej się wyrobem rękawiczek, mieszczącej się przy Chmielnej 10, zapytany o to, czy nowy projekt witryny przekłada się na większe zainteresowanie oferowanymi produktami, odparł, że w żadnej mierze nie, ale teraz przynajmniej wystawa wygląda inaczej. I że to dobrze. Kartonowe oko, które odlepiło się od kwiatów z krepiny nie tylko nie przeszkadza, ale stanowi dodatkową atrakcję. Witrynę wspomnianego punktu handlowego – sklepu Ko-moda. Pracownia rękawiczek – zaprojektowała artystka Mirella von Chrupek, jako jedna spośród kilkunastu osób i kolektywów, które podczas trwającego w dniach 11-29 grudnia 2015 roku FORMA Festiwalu Sztuki im. Wojciecha Zamecznika prezentują swoje prace, nawiązujące do twórczości wybitnego i nieco zapomnianego dziś polskiego artysty. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Archeologia Fotografii, od lat dbająca o jego spuściznę. Projekty witryn sklepowych to nie jedyne wydarzenie na mapie Warszawy związane z festiwalem. Równolegle można zobaczyć cztery instalacje na warszawskich dworcach (Warszawa Stadion, Warszawa Powiśle, Warszawa Śródmieście).

IMG_1701
Ko – moda – pracownia rękawiczek, Chmielna 10, Mirella von Chrupek, fot. Marcin Gołąb

W jakim stopniu nowe festiwalowe aranżacje sklepowych wystaw stały się obecne same w sobie w przestrzeni miasta i czy zostały dostrzeżone przez osoby niezainteresowane bezpośrednio grudniowym wydarzeniem – przechodniów i klientów – trudno na razie wyrokować. Natomiast dla odbiorcy przygotowanego na peregrynację od sklepu do sklepu, od punktu do punktu, wieczorny spacer po swoistej miejskiej galerii był doświadczeniem interesującym, gdyż skłaniał do refleksji nad istotą witryny jako przestrzeni kontaktu z potencjalnym klientem, a poprzez postać Zamecznika i pomysł projektu niektórych spośród witryn, także do mentalnej podróży w czasie i pytania o to, jaką rolę ogrywały witryny sklepowe w gospodarce centralnie sterowanej, a jaką odgrywają dziś, w epoce popularniejszej z roku na rok sprzedaży przez internet i profesjonalnych kursów z dziedziny visual merchandisingu. Współcześnie rzadko trafiamy na witryny, które przykuwają wzrok jako takie – wydaje się, że jest to spowodowane nastawieniem na eksponowanie samego produktu, a nie na wykorzystanie medium, jakim jest witryna, która zamiast reprezentować sklep lub punkt usługowy, stanowi pole do przedstawienia konkretnego przedmiotu danego producenta lub konkretnej usługi.

aaa
Okno wystawowe Pasmanterii SOHO przy Śniadeckich 12/16, Beza Projekt, fot. Marcin Gołąb

Połowa grudnia to szczególny moment dla właścicieli punktów handlowych – ostatnia prosta przed świętami. Jak w wywiadzie dla „małej kultury współczesnej” mówiła Emilia Obrzut, która przygotowała (wraz z Eweliną Pik) projekt witryny księgarni Nike przy Puławskiej 11: „Właściciel księgarni w okresie przedświątecznym chciałby mieć na witrynie najchętniej choinkę, więc potrzebowałyśmy chwili, aby go przekonać, ale się udało”. Sądzę, że rzeczywiście można mówić o sukcesie – w wielu wypadkach artyści stworzyli witryny, które nie tylko nie wywoływały uczucia żalu spowodowanego brakiem na wystawie choinki, prezentów, bombek i reniferów, ale – pozostając na poziomie emocji – wzbudzały u oglądającego je dziecięcą wręcz ciekawość i spontaniczną radość. Takie odczucia towarzyszyły mi szczególnie podczas oglądania witryny pasmanterii SOHO przy Śniadeckich 12/16 (zaprojektowanej przez Beza Projekt), wystawy sklepu rybnego Karp przy Anielewicza 3/5 (projekt Pani Jurek) oraz okna wystawowego dobrze znanego mi antykwariatu Troszkiewiczów na Wspólnej 51 (projekt Małgorzaty Kuciewicz & Simone De Iacobis). Każda z tych trzech wystaw przenosiła patrzącego w czasie. Było to możliwe dzięki wykorzystanym przez artystów materiałom, palecie barw oraz estetyce pokrewnej tej z lat 60. XX wieku, a także – tylko w wypadku antykwariatu – dzięki artefaktom: książkom i albumom – wydanym wiele lat temu. Być może to właśnie zespołowi Małgorzata Kuciewicz & Simone De Iacobis udało się stworzyć witrynę, która przemówiła do mnie w całej swojej rozległości, ale w pewnej mierze jest to również zasługą wdzięcznego przedmiotu do eksponowania – książek. Jednak to właśnie ta witryna pozwalała odbiorcy być eksplorowaną, spędzić przed nią więcej niż pięć minut. Żeby dostrzec wszystkie (ale czy na pewno?) pokazane na wystawie tytuły wydawnictw trzeba było stanąć w wielu różnych punktach, schylić się lub przykucnąć, zadrzeć głowę do góry, a także wspiąć się na stopień (parapet?) przed budynkiem. Również witryna księgarni Nike w pewien sposób zachęcała do eksplorowania – oczom odbiorcy ukazywał się jeden z trzech tytułów książek w zależności od tego, z której strony nadchodził i patrzył. Sama gra słowem na wystawie wydaje się ciekawa, ale na szczęście artyści odważyli się również na zabawę przedmiotem, czego przykładem są ręce-rękawiczki z witryny autorstwa Mirelli von Chrupek, plątanina suwaków i włóczki na wystawie pasmanterii czy drewniane głowy z nosami, na których eksponowano okulary w pracowni optycznej przy Hożej 35 (projekt Mai Certowicz).

Jedna z trzech odsłon witryny księgarni NIKE przy Puławskiej 26, Emilia Obrzut (współpraca Ewelina Pik)
„Kucając” to tytuł książki Andrzeja Stasiuka. Jedna z trzech – istniejących jednocześnie – odsłon witryny księgarni NIKE przy Puławskiej 26, Emilia Obrzut (współpraca Ewelina Pik), fot. Marcin Gołąb

Wspólną cechą wszystkich pokazywanych podczas festiwalu witryn jest minimalistyczna forma, rozumiana w każdym wypadku nieco inaczej. Na przykład całkowicie przeszkloną frontową szybę punktu usługowego Oprawa obrazów. Foto przy Senatorskiej 26 (projekt Państwa Ebertów) zdobiły wyłącznie cztery białe ramy połączone ze sobą graficznie, w których umieszczono informacje o cenniku usług, godzinach otwarcia punktu, rozpiskę z dostępnymi formatami fotografii oraz lustro – przedmiot, którego obecność w witrynie wydaje się oczywistym gestem symbolicznego włączenia odbiorcy w dzieło sztuki, tutaj ma wymiar zupełnie praktyczny: możemy przejrzeć się  przed wykonaniem sobie zdjęcia. Uczestniczący w projekcie artyści bardzo umiejętnie w warstwę formalną ograniczoną do minimum wpletli funkcję wystawienniczą sklepowej witryny. W punktach, w których było to możliwe, instalację uzupełniały dostępne w ofercie produkty – zredukowane jednak do pojedynczych sztuk, co można uznać nie tylko za oznakę elegancji, ale również gest mający na celu podkreślenie jakości oferowanego przedmiotu (książki, okularów, włóczki), przeciwstawionej ilości produktów.

Oglądanie okien wystawowych po zmroku pozwala zwrócić uwagę na sztuczne światło, wykorzystane do eksponowania wystawy, co także miało niebagatelne znaczenie. Najbardziej intrygujące w tym względzie wydawały mi się witryny zaprojektowane przez Beza Projekt oraz Mirellę von Chrupek, których światło skierowane do wewnątrz w dyskretny sposób przykuwało uwagę odbiorcy znajdującego się na zewnątrz, jednocześnie promieniując przyjemnym ciepłem. Także przestrzeń miasta budowała kontekst dla oglądanych wystaw. Szczególnie odczułem to oglądając witrynę wspomnianej już księgarni NIKE. Autorka projektu tej sklepowej wystawy wspomniała, że „miejsce, w którym znajduje się witryna księgarni NIKE, to typowe nie-miejsce, miejsce przepływu (…), witryna jest oglądana przez różnych ludzi, którzy idą z centrum w stronę Mokotowa albo przemieszczają się w drugą stronę. Jadą albo stoją w korku”. To jednak nie tylko tranzytowy charakter owego miejsca, ale również zderzenie z bryłą znajdującego się nieopodal centrum handlowo-biurowego Plac Unii pozwalało przemówić tej instalacji. Nie wiem, czy takie było zamierzenie autorek, ale biała konstrukcja z witryny zdaje się nawiązywać do architektury owego budynku, na który – oczywiście w mało przychylnym uproszczeniu – zdają się składać wielokrotne powtórzenia jednego, niewielkiego elementu architektonicznego, podobnie jak segmenty konstrukcji zaproponowanej przez Emilię Obrzut i Ewelinę Pik. Na pewno warto podkreślić popularyzatorski charakter festiwalu FORMA, który nie tylko promuje osobę Wojciecha Zamecznika, ale również w bardzo interesujący sposób przypomniał o tym, że owa nominalna bliskość galerii handlowej i galerii sztuki może być także rzeczywista.

IMG_1730
Rozświetlone rybim okiem okno sklepu rybnego Karp przy Anielewicza 3/5, Pani Jurek, fot. Marcin Gołąb

Postać Wojciecha Zamecznika (1923-1967) kojarzy się przede wszystkim z projektowanymi przez niego plakatami – głównie filmowymi, ale również ważnych wydarzeń kulturalnych takich jak Warszawska Jesień. Artysta stworzył ich ponad dwieście. Początkowo malował plakaty, z czasem pojawiła się na nich przetwarzana na różne sposoby fotografia. Jego styl charakteryzuje się jako oszczędny, a także starannie przemyślany, wręcz inżynierski. Działalność artystyczną Zamecznik rozpoczął w 1945 roku, a w 1948 roku przygotował nagrodzoną koncepcję plastyczną Pawilonu Czterech Kopuł podczas Wystawy Ziem Odzyskanych we Wrocławiu. Projektował nie tylko plakaty, ale okładki płyt, a także scenografię. Obecnie odkrywany jest jako fotograf, czego wyrazem jest wystawa „Wojciech Zamecznik. Foto-graficznie”, która od 29. stycznia do 24. kwietnia 2016 roku będzie pokazywana w warszawskiej Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki.

FORMA Festiwal Sztuk im. Wojciecha Zamecznika, 11-29. grudnia 2015 roku, http://www.forma.faf.org.pl

Organizatorzy festiwalu zaprosili do współpracy przy projektowaniu witryn dziewięcioro artystów: Emilię Obrzut (współpraca Ewelina Pik) – Księgarnia Nike, Puławska 11; Beza Projekt – Pasmanteria SOHO, Śniadeckich 12/16; Maję Certowicz – Pracownia optyczna, Hoża 35; Małgorzatę Kuciewicz & Simone De Iacobis – Antykwariat Troszkiewiczów, Wspólna 51; Mirellę von Chrupek – Ko-moda – pracownia rękawiczek, Chmielna 10; Panią Jurek – Sklep rybny „Karp”, Anielewicza 3/5; Państwa Ebertów – Oprawa obrazów. Foto, Senatorska 26 oraz Wiktorię Szawiel – S.M. zdrowa żywność, pl. Przymierza 4.

Zdjęcie tytułowe: wystawa sklepu rybnego Karp, Anielewicza 3/5, fot. Marcin Gołąb

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: