Polskie szkoły 6/2019

intro: polskie szkoły

„mała kultura współczesna” powraca na niecałe trzy tygodnie przed wakacjami z odsłoną poświęconą POLSKIM SZKOŁOM. Koniec roku szkolnego 2018/2019 nastąpi wcześniej niż planowano, bowiem – niedługo po zawieszeniu budzącego wiele emocji strajku w oświacie – skrócono rok szkolny. Dzięki rozporządzeniu skracającemu rok szkolny zapowiedzianemu w toku kampanii wyborczej uczennice i uczniowie pójdą do szkoły ostatni raz 19 czerwca, dzień przed katolickim świętem będącym dniem wolnym od zajęć, a nie – jak początkowo planowano – 21 czerwca. Gdy protest nauczycielek i nauczycieli się przeciągał, obawiano się, że sytuacja wpłynie na przedłużenie roku szkolnego. Niesłusznie, ten będzie bowiem krótszy. Dlaczego? Mateusz Morawiecki tłumaczył zapowiedź wydania rozporządzenia skracającego rok szkolny w typowej dla siebie poetyce: „Jesteśmy praktyczni, funkcjonalnie bliżej ludzi, troszeczkę więcej wakacji. Jeden dzień, przecież wiadomo, że świadectwa będą już powystawiane” [Kowalczyk, Gomułka 2019].

Wypowiedź Prezesa Rady Ministrów jak w soczewce skupia perspektywę, z jakiej na polskie szkoły patrzą decydenci. Od wielu lat. Z murów siedziby MEN i rządowych gabinetów wydaje się, że dla funkcjonowania systemu szkolnictwa najważniejsze są: oceny na świadectwach, wyniki egzaminów oraz realizacja programu szkolnego. A także – w perspektywie zbliżających się wyborów – zadowolenie uczennic i uczniów (oraz ich rodziców). W opisywanym przypadku zadowolenie wywoływać mają wcześniejsze wakacje, a więc nieobecność w szkole. Dzięki decyzji rządu wcześniej odetchną również nauczycielki i nauczyciele, którzy chcą wrócić do protestu we wrześniu, ale doraźnie na akcji protestacyjnej stracili: ekonomicznie (pensja za czas strajku) i wizerunkowo. W narracjach strony rządowej dotyczących strajku nauczycieli wybijane były egoizm i obojętność pedagogów na krzywdę uczniów, którzy nie chodzili przez dłuższy czas do szkoły, nie realizowali programu i mogli zostać niedopuszczeni do egzaminów, utykając gdzieś pośrodku szkolnego curriculum.

Ten sam rząd skrócił rok szkolny o jeden dzień. Ów „jeden dzień” wspomniany przez premiera Morawieckiego mógłby być symbolem tego, o co walczyli i w dalszej perspektywie walczą pracownicy oświaty. W szkole, która nie ma do zaoferowania uczniom nic poza monitorowaniem postępów w nauce w formie egzaminów i ocen, a realizację programu traktuje instrumentalnie, sytuacja, w której oceny są wystawione rzadko prowadzi do twórczych okoliczności. Taką szkołę zna premier Morawiecki i większość absolwentów POLSKICH SZKÓŁ. Otwarte pozostaje pytanie, czy w polskich warunkach może istnieć szkoła, w której jeden dzień stanowi wartość, a nie jest zbędnym balastem.

W odsłonie „małej kultury współczesnej” poświęconej POLSKIM SZKOŁOM można przeczytać teksty trzech badaczek, które dotykają różnych historycznie momentów istnienia POLSKICH SZKÓŁ, analizując treść i formę nauczania. Teksty, które publikujemy nie zawierają przepisów na to, jak POLSKIE SZKOŁY powinny wyglądać, są analizą konkretnych zjawisk, ale i potencjalną zachętą do dalszego namysłu.

Chociaż rok szkolny 2018/2019 zakończy się dzień przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nazywaną potocznie Bożym Ciałem, według słów premiera Morawieckiego powodem jego skrócenia nie było stworzenie możliwości wspólnego świętowania. Od dwóch opisów: szkolnych uroczystości i gmachu szkoły, swój artykuł rozpoczyna Justyna Szklarczyk. Autorka wprowadza czytelniczkę i czytelnika w klimat polskiej szkoły dwudziestolecia, pokazując jej działalność od strony formalnej, a także opisując problemy związane z jej funkcjonowaniem. Trzon tekstu stanowi analiza tematów maturalnych, z którymi mierzyli się podczas pisemnych egzaminów dojrzałości z języka polskiego abiturienci i abiturientki w szkołach II RP. Przywoływane w tekście tematy pochodzą z różnych szkół, nie były bowiem opracowywane centralnie. Autorka próbuje z krótkich i hasłowych tematów maturalnych wyczytać, jakich treści nauczano przyszłe elity. Szklarczyk dostrzega również niedobry, przeoczenia i niekonsekwencje w zadaniach stawianych przed maturzystami. Pytanie, które nasuwa się po lekturze artykułu, to pytanie o powojenną mitologizację (czy też fetyszyzację) przedwojennej matury. Czy była ona rzeczywiście, jak chcieli niektórzy, „patentem na inteligenta”, wyróżnikiem na tle niedokształconych mas, czy też jej dowartościowywanie stanowiło raczej symboliczną formą obrony przed zmianami społecznymi zachodzącymi po wojnie, powodującymi utratę pozycji społecznej, a dla oświaty oznaczającymi realne upowszechnienie edukacji na poziomie szkół średnich w Polsce Ludowej.

O szkołę w PRL i jej transformację pytają autorki dwóch kolejnych tekstów. Małgorzata Greszta w swoim artykule przygląda się szkolnym wątkom w Psach wyreżyserowanych przez Władysława Pasikowskiego. Dla autorki film stanowi punkt wyjścia do refleksji nad zmianami, które zaszły w polskiej gospodarce przełomu lat 80. i 90. XX wieku i nad tym, co oznaczały one dla POLSKICH SZKÓŁ oraz uczennic i uczniów. Greszta dostrzega w zmieniającym się otoczeniu ekonomicznym przyczyny stagnacji w myśleniu o nauczaniu szkolnym, w którym kreatywność i inicjatywa nie są wartościami promowanymi ze względu na potrzeby rynku. Niezwykle interesujące wydaje się zawarte w tekście spostrzeżenie o funkcjonowaniu w systemie edukacji feudalnych hierarchii, które – chociaż koegzystują ze współczesnym kapitalizmem – stanowią residuum XVIII-wiecznego systemu szkolnego. Autorka stawia ważne pytanie o jakość i celowość edukacji. W jej opinii obecna sytuacja POLSKICH SZKÓŁ z punktu widzenia pracodawców jest satysfakcjonująca i jej zmiana nie leży w ich interesie, ponieważ na rynku pracy pojawiają się osoby sprawnie podporządkowujące się pracowniczej hierarchii.

Poszukiwanie szkolnej alternatywy było przyczyną powstania opisywanych przez Maję Dobiasz szkół waldorfskich. Autorka, badaczka tych szkół w polskich, jak sama pisze „glokalnych” warunkach i w wymiarze historycznym, na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, odwołując się do swoich doświadczeń badawczych próbuje odpowiedzieć na pytanie, które często słyszy podczas kuluarowych rozmów konferencyjnych: „Czy posłałaby własne dziecko do szkoły waldorfskiej?”. Odpowiedź zawarta w tekście jest jednak odpowiedzią antropolożki, a nie matki. Autorka opisuje specyfikę szkół waldorfskich oraz ich historyczne i współczesne uwikłania, zaznaczając, że ten typ szkoły, nazywany czasem w literaturze „szkołą wyobraźni” powstał na gruncie polskim jako eksperyment i opozycja wobec modelu tradycyjnej szkoły, a z drugiej strony jako fantazja inteligencji na temat zachodniej edukacji. Autorka koncentruje się na refleksji nad formą nauczania, a nie na analizie nauczanych w niej treści, wskazując, że być może antropologia kultury w pewnym stopniu może stanowić inspirację dla zmian w POLSKICH SZKOŁACH.

Krzysztof Kowalczyk, Anna Gumułka, Premier: rok szkolny zakończy się 19 czerwca, „Dzieje.pl”, 18.05.2019, https://dzieje.pl/edukacja/premier-rok-szkolny-zakonczy-sie-19-czerwca.

***

grafika tytułowa: zmodyfikowana fotografia „class of 1990!” autorstwa Roberta E. Kennedy – Library at Cal Poly na licencji CC BY-NC 2.0 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *