jan borowicz: bio-intro

Okładka Intro

W latach 70. i 80. w amerykańskim kinie science-fiction jednym z najczęstszych motywów staje się walka samotnej jednostki przeciw potężnej Korporacji, która dławi opór i dyscyplinuje poprzez wysłanie swoich armii tajnych agentów, robotów, klonów, cyborgów czy androidów. Bezwzględna kontrola nad życiem biednych, wykluczonych ludzi – mogących tylko zadzierać głowy w górę patrząc „jak po rozświetlonych platformach przechadzają się bogacze” – opiera się zarówno na przewadze ekonomicznej, jak i technologicznej. Bezcielesne korporacje w formie programu komputerowego (SkyNet z cyklu Terminator i jego wariacje) lub ucieleśnione w tysiącach klonów osiągają taki poziom biowładzy, że rzeczywiście ucieczka od naukowego terroru staje się niemal niemożliwa. Dystopijne fantazje o przyszłości oferują różne sposoby wyjścia z tej dławiącej sytuacji: jednym z nich jest rezygnacja i poddanie się systemowi, którego nie da się zmienić lub samobójstwo, ostateczna, a czasem jedyna forma oporu wobec biowładzy. Tego melancholijnego gestu dokonuje główny bohater filmu Gattaca z 1997, wyraźnie stylizowanego na „złotą erę filmów sf”:

Istnieje również rozwiązanie „luddystyczne”, w której katastrofa systemu pozwala jednostce wrócić do stanu natury, niezależnie od tego, że postapokaliptyczna rzeczywistość dawno przestała być już przyjazna – takie zakończenie oferuje klasyczna „Ucieczka Logana” z 1976:

Fantastyka naukowa tych lat to pełen wyraz lęków związanych z gwałtownym rozwojem nauki i biotechnologii poza społeczną kontrolą oraz z przemianami w obrębie kapitalizmu pochłaniającego coraz to nowe obszary. Te obydwa lęki zdaje się wiązać dziś w sobie firma Monsanto. Rysopis się zgadza: transnarodowa korporacja mogąca podejmować ekonomiczne decyzje niezależnie od rządów i społeczeństw, a zarazem prywatna firma inwestująca miliony, miliardy dolarów w niepokojące wielu ludzi badania naukowe.

Logo Occupy Monsanto: http://occupy-monsanto.com
Logo Occupy Monsanto: http://occupy-monsanto.com

Obecnie Monsanto zajmuje się modyfikowaniem genetycznym roślin, inne laboratoria i firmy wynajdują nowe modyfikacje ryb (GloFish, czyli fluorescencyjne ryby) i ssaków (OncoMouse, czyli mysz mająca pomóc w badaniach nad rakiem). Pozostaje już tylko jeden krok w Arystotelesowskiej hierarchii bytów do dalszej modyfikacji genetycznej ludzi. Co wtedy? Czy chcemy jako społeczeństwo ten proces zatrzymać? Czy aktywistycznie zbuntować się przeciw Korporacji i powstrzymać grożącą nam przyszłość? A tymczasem: jakiego języka opisu użyć dla tych nowych, dziwnych obiektów, z którymi przyszło nam żyć?

W tym bio-numerze „małej kultury współczesnej” Monika Glosowitz pisze o bioarcie jako sposobie odpowiedzi na to ostatnie pytanie; ukazuje, w jaki sposób dzieła sztuki mogą stawiać wyzwanie tradycyjnemu rozumieniu Natury i Kultury, pełniąc przy tym funkcję głęboko etyczną. Binarnej opozycji Natura-Kultura (i innym) przygląda się również Justyna Schollenberger w tekście teoretycznym o możliwej ontologii zdolnej objąć nowe, powstałe dzięki biotechnologii, formy istnienia. W tekście, który napisałem z Franciszkiem Fijałkowskim staramy się z kolei przypatrzeć dyskusjom wokół GMO, apelując o stworzenie nowego sposobu opisu zjawisk znanych dopiero wyłącznie z science-fiction. Na koniec pozostaje wywiad z Pawłem Łukowem, interesujący ze względu na to, co i w jaki sposób bioetyk może powiedzieć o biotechnologii.

Na początku lat 90. amerykańska organizacja Queer Nation spopularyzowała slogan: „we are here, we are queer, get used to it!” i zapoczątkowała proces odzyskiwania znaczenia pojęcia queer do walki o prawa LGBT. We’re queer! Donna Haraway już w swoim Manifeście cyborga ukazała, że cyborg może być użyteczny dla feminizmu, ponieważ jest właśnie queerowy – niewygodny, rozkładający binarne opozycje, podważający definicje. Cyborg, klon, GMO nie dają się z pewnością łatwo podporządkować tradycyjnym onto- i epistemologiom – takie formy istnienia to rzeczywiście dziwadła, z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić. We’re here! Czy już zaczęły ziszczać się wszystkie sny i koszmary o biotechnologii? Niektórzy zdają się uważać, że tak, ale chyba nie jest to takie proste. Get used to it! Czy mamy się do nich przyzwyczaić? To dopiero zobaczymy.

 
0 komentarzy do tekstu “jan borowicz: bio-intro”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: